Zanim pojechałem na moją pierwszą wycieczkę w życiu do Zakopanego, wybrałem się na mini wycieczkę do Żeleźnikowej. Towarzyszyli mi dziadkowie z Poręby i ciocia Patrycja. W spacerowaniu nie przeszkadzał nam silny wiatr, wejście pod górę i duża różnica wyskości, dziadek Antoni pięknie wepchnął wózek na sam szczyt, a babcia i ciocia Patrycja zwiozły go na dół aż do Poręby! Górskie powietrze działa na mnie rewelacyjnie, jak widać na ostatnim zdjęciu. A piękne krajobrazy na moją mamę, która rozmarza się, że kiedyś będziemy mieszkać w podobnym miejscu w chałpuce i hodować kozy.
Pacałki przed spacerem:
Pacałki w trakcie spacerku:
3 komentarze:
No u nas też są fajne miejscówki! A pomyśleć, że tak niedawno to było jak byliśmy na tym spacerze, a Ty Antoniuszu już tak sobie śmiało brykasz :)
No, krajobrazy rzeczywiście piękne, ale ich uchwycenie to zasługa operatora kamery - Ilonki. Nic dziwnego, że wywołują tęsknotę za ojczyzną, bo chociaż w Irlandii też są one piękne, to jednak inne. Gdyby tak można było jeszcze przenieść to czyste powietrze z Galway do Nowego Sącza... My z babcią Irenką też marzymy, żebyście zamieszkali blisko nas, abyśmy mogli z Wami częściej porozmawiać "na żywo", i porozrabiać z kochanym brzdącem Antosiem.
A ja myślę, że jak Antoś przyjedzie teraz do nas to pójdziemy na taką samą wycieczkę tylko już w innym wózeczku.Będzie Antoś też podziwiał okolice i oddychał świeżym powietrzem.Tak jak napisał dziadek Antek marzymy abyście zamieszkali obok nas.Antoś będzie chował sobie króliki,tak jak jego tata.
Prześlij komentarz