poniedziałek, 16 czerwca 2014

Coral Beach

Wczoraj nareszcie pojechaliśmy na plażę. Dopiero jak mama stanęła na boso na "piasku" zrozumiała czemu plaża nazwana jest koralową. Koralowa, bo utworzona z korala, który kiedyś tu pod wodą występował. Potem umarł i rozkruszył się na drobne kamyczki (według wyjaśnień taty). Niestety nie aż tak drobne jak piasek. Mamę bolały stopy jak po tym łaziła, tata i ja zgrywaliśmy twardzieli.


Ja nawet spróbowałem jak to smakuje, i powiem Wam, że posmakowało mi bardzo. Ale niestety zatkali mnie cumlem, żebym nie kontynuował konsumpcji. Plusy takiej plaży są takie, że to coś nie wchodzi do oczów jak zawieje wiatr i nie włazi do gołej dupki. 



A minus taki, że popołudniu jak zaczął się przypływ musieliśmy się ewakuować, bo dwie godziny później cała plaża znalazła się pod wodą. Także mieliśmy frajdę, że tak naprawdę pół dnia spędziliśmy na dnie morza.



Strasznie mi się ten wyjazd spodobał, a najbardziej zabawa tym koralowym piaskiem. Moczenie stóp też było, ale woda lodowata. Chociaż oczywiście Irlandczycy pływali jak w ciepłym basenie. A apetytu dotałem takiego, że wsunąłem porcję makaronu z łososiem, pomidorami i dynią, którą mama zrobiła na dwa dni! 



No i przetestowałem też spanie w foteliku, da się, nawet mocną zasnąłem i całą drogę powrotną do domku smacznie chrapałem.


ps. 1 Mundialowy, (na czasie jak zauważyła babcia Irenka) bodziak dostałem od cioci Eli

ps. 2 U nas upałów ciąg dalszy (to znaczy irlandzkich upałów - 20stopni), więc dziś może zaliczymy plażę piaskową.

2 komentarze:

IRENKA pisze...

O kurcze ten piasek wygląda jak jakieś ciasteczka kruche nie foremne,albo biszkopty, i róznych dziwnych kształtach.Antoś a z Ciebie to prawdziwy plażowicz, Tatuś już Ci nóżki zamoczył a prawdziwe pływanie będzie już nie długo na Węgrzech.
Ale tam macie czystą wodę i te przypływy ciekawe:D

TONY pisze...

Antoś dzielnie znosi twardość i ostrość koralowej plaży, a także chłód morskiej wody! A że pogoda słoneczna, to cała rodzina niebawem nabierze pięknej opalenizny (trzeba tylko pilnować chwil przypływów, żeby zdążyć z ewakuacją na suchy ląd:). Po takiej aktywności plażowej apetyt musi dopisywać, no a po zmęczeniu i obfitym posiłku mocny sen sam przychodzi... Fotelik zdaje egzamin!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...