U nas lato w pełni, więc weekend zaplanowaliśmy na plaży. Dlatego sam nie wiem, czemu wczoraj wylądowaliśmy zupełnie gdzie indziej. Ale było warto, bo miejsce gdzie zabrał nas tata (ogrody Brygidy), to jedna z lepszych miejscówek w naszej okolicy. Bardzo magiczne i relaksujące miejsce, pewnie dlatego codziennie odbywają się tam medytacje.
Ja też postanowiłem trochę pomedytować, ale zakończyło się to przybiciem gwoździa. Tata też osiągnął stan zen i dołączył do mnie na kocu. Mama nie mogła zrobić nic, bo ścierpła jej ręka i noga od trzymania mnie. Także relaks na łonie natury zaliczony. Daję dużo zdjęć, bo nie mogę się zdecydować, które najlepiej oddają klimat miejsca.
Tata na swoim ulubionym miejscu, czyli na tronie:
7 komentarzy:
Nie wiem, czy na pierwszym zdjęciu to ta Brygida zwinięta w kłębek w celu medytacji:)? Antoś patrzy na nią dość podejrzliwie... Ale ogrody rzeczywiście wyglądają magicznie i tajemniczo, no i przede wszystkim bardzo zielono i pięknie, z niezwykłymi kształtami drzew. A Antoś po oswojeniu się z ogrodami, jak zwykle na luzie i wesoły (rodzice zresztą też), odważnie je eksploruje, przymierzając się nawet do obalenia resztek wyschniętego, grubego pnia drzewa. Nic dziwnego zatem, że przy próbie medytacji w końcu zmorzył go głęboki sen. Ale wycieczka była udana!
To ja następnym razem wybiorę się tam na tron pomedytować, albo zamieszkam w tej chatce :) piękne okolice macie ciągle coś nowego.
Tak okolice piękne i zadbane, trawka skoszona, ścieżki ładne, kwiatki rosną, cicho i przytulnie, magiczny domek, no i ta Brygida uprawia Jogę, Antoś się zastanawia co ona robi śpi tak sobie......czy co.....?chatka też oryginalna.
Miejsce dla króla z pięknym podejściem.W Irlandii taka pogodę trzeba wykorzystać.A po tym piasku na plaży dało sie chodzić na boso?
Aale fajnie tam! Antek wygląda w tym kaszkieciku jak francuski malarz-artysta i elegancki taki :P
Każde zdięcie jest wyjątkowe,wracam do nich po kilka razy.Bardzo mi sie podoba 10 zdięcie, 1, 12, i tak mozna wymieniać.I Antos jak jest sam przy wyschniętym pniu drzewa.
Na jednym ze zdjęć widać takie dzwoneczki na wiatr. Jak poruszałam je, żeby grały to Antek tak się zawstydzał i chował główkę w wózek. Słodzik mój kochany!
Prześlij komentarz