Dziś jak się obudziłem i standardowo przywoływałem publikę stojąc przy łóżeczku, zobaczyłem, że nikogo oprócz mamy nie ma! A gdzie podziały się ciotki?... :(
Na szczęście mama wiedziała gdzie są i mnie do nich zaprowadziła. Musiałem je na siłę wyciągać z TK Maxxa, bo jakby zostały tam dłużej musiałyby płacić za nadbagaż :) Jak już udało mi się je wyciągnąć, zabrałem je na koc na piknik nad jeziorko. Jedliśmy same pyszne rzeczy: czipsy bekonowe, śliwki suszone i banany, hehe. Tradycyjnie zahaczyliśmy też o plac zabaw.
Po przerwie na małe co nieco, szybki powrót do szaleństw na trawie.
PS. Okulary są w fazie testowania, dlatego z metką :)
4 komentarze:
A cioteczki są w kropeczki :) Wreszcie porządna zabawa super szkoda, że taka krótka wizyta ;)
Piknik co się zowie, wyżerka jak się patrzy, a przede wszystkim wszyscy rozbawieni i weseli, zaś Antoś wiedzie prym co do rozrabiania. Super zdjęcia!
Oby jak najdłużej było słoneczko, bo można poszaleć na świeżym powietrzu.
Rano widać na filmikach jak Antoś czeka na Ciocie i ich woła.A Ciocie poszły na poranny spacer połączony z zakupami aby później bawić się do woli z Antosiem który potrafi rozbawić każdego:-)))))
O tak to prawda Antoś, Twoje Ciocie
bardzo lubią robić zakupy.I to był dobry pomysł na wyciągnięcie ich z zakupów.Ale znając ich to chyba Ci jeszcze umkną aby dokończyć przerwane zakupy:-)))))
Prześlij komentarz