Niestety plany się pozmieniały i dziadkowie musieli szybciej wrócić do domu niż było w planie. Postanowili o tym jak już spałem, więc rano nie wiedziałem co oznacza to pakowanie, przytulanie i smutne minki. Teraz już wiem, bo raczkuję po domu, zaglądam wszędzie i nie wiem gdzie się wszyscy pochowali. Jest tylko mama...Miałem jeszcze nadzieję po drzemce popołudniowej, bo jak obudziłem się to standardowo stanąłem w łóżeczku i wołałem w stronę drzwi "e, e" z nadzieją, że wejdzie uśmiechnięta ekipa z Poręby, ale tym razem nikt nie przyszedł... No nic, trzeba odliczać czas do następnego spotkania, bo teraz jak już jestem większy i mądrzejszy, to szybciej się przywiązuje i też mi może być przykro, wbrew pozorom.
Klan niebieskookich:
5 komentarzy:
Ojooj..ciotka tak bardzo wzruszyła się teraz, Oh..
no śkoda bajdzo bajdzo://
ale dziadki już zbieraja na nastepna wizytę,tylko nabiorą sił coby już pewno pobiegac za pacałeczkiem!!!
to prawda Antoś co ciocie napisały wyżej, tęsknimy bardzo za Tobą:-(
czas tak szybko leci, że już niedługo Ty nas odwiedzisz,ale przerwaną wizytę trzeba kiedyś wznowić i trochę więcej pozwiedzać pospacerować z dzidziusiem,pobawić się z Antosiem i popróbować Irlandzkich ostryg.......papa:D
Trzymamy kciuki, żeby jak najszybciej zrealizowała babcia Irena i dziadek Antoni ten plan ponownej wizyty. Wtedy już za rączkę z dziadkami pewnie będzie Antoni junior już chodził ;)
Te plany pozmieniały się z mojego powodu i jest mi tym bardziej przykro. Tak chciałem pospacerować dłużej z Antosiem, pobawić się i porozmawiać z nim, żeby wyręczyć trochę Ilonkę przygotowującą się do egzaminów... Wierzę jednak, że kiedyś te straty odrobię, choć zapewne - jak pisze babcia Irenka - wcześniej to Antoś odwiedzi nas w Porębie, i jak pisze babcia Miłcia - kochany Pacałek będzie już wtedy chodził trzymając dziadków za ręce. Boże, jak tęsknię za tym wesołkiem. Dziękuję Ilonce i Marcinowi za wspaniałą gościnę.
Prześlij komentarz