piątek, 30 maja 2014

Dzień Azjatycki

Wczoraj poszedłem z mamą odwiedzić ciocię i wujka na Renmore. Akurat jak przyszliśmy to sobie sadzili kwiatki przed domem. Okazało się, że mieszkają w dzielnicy pełnej Koreańczyków. Więc jak tylko mama wyciągnęła mnie z wózka wylądowałem na rękach u jednej Koreanki a potem u kolejnej. Szału nie było, ale przynajmniej się nie rozpłakałem. Za jakiś czas przechodziła kolejna sąsiadka Koreanka z dwiema córeczkami. I jak podeszły do nas to się strasznie podjarałem. Te małe Koreanki były cudne, jak z obrazka i jeszcze całowały mnie po łapkach. Ja za to głaskałem je po buziach i pchałem im oślinione paluchy do oczów. Zacząłem też z nimi gadać: baba, mama i jeszcze kilka innych rzeczy. Niestety musiały pójść do domu, mimo, że ani oni ani ja nie chciałem się rozstać. Może jeszcze kiedyś je spotkam.

Wieczorem za to poszliśmy do tajskiej restauracji z rodzicami i znajomymi taty z pracy. Znów słyszałem, że jestem cudowny i że mam bardzo inteligentny wyraz twarzy. Bo oczywiście zamiast prezentować swoje zęby w pięknym uśmiechu, lustrowałem każdego po kolei moim groźnym spojrzeniem. W restauracji najbardziej podobało mi się w toalecie, na krzesełku tym razem nie chciałem siedzieć, więc albo u mamy albo u taty na rękach. Udało mi się rozlać piwo i wymusić na mamie jak tylko zjadła a raczej wciągnęła swoje krewetki, żeby wyszła ze mną na zewnątrz, bo tam grali na gitarach i był piękny zachód słońca. W drodze powrotnej chcieliśmy zadzwonić z kontrolą do dziadków z Poręby, ale okazało się, że już była 22! Tak ten czas szybko zleciał. Więc w domu szybkie mycie dupki, kaszka cycuś i lulu. Spałem aż do piątej bez przerwy, co zalicza się do bardzo udanych i ładnie przespanych nocy.

W ogóle w tym tygodniu spędzamy czas bardzo intensywnie, więc dwa razy mama myła mnie tylko w umywalce, bo nie było czasu na zabawy w wannie.
Dziś też mamy wieczór zajęty, bo gramy w pokera u wujka Jana z Rumunii Jutro sobota, więc pewnie jakaś wycieczka. No a w niedziele dzień dziecka, ciekawe co rodzice planują sesesesese. Tato a Ty nie rób sobie żartów ze mnie, że do zoo idziemy. Ty bałeś się Lajkonika, a byłeś dużo starszy ode mnie.

Zdjęć nie mam, ale filmik ze spaceru. Tam:


i z powrotem.

4 komentarze:

Miłcia pisze...

No to bardzo intensywnie i nie nudzicie się :) Antosiu oswajaj się jak najwięcej prze wakacjami żebyś miał luzik jak przylecisz do dziadków lili, froda, i nowych ciotek i wujków ;0). My dzis spędzimy trochę czasu u Ciotki Edyty na torciku a później babcia siatkóweczka i inne zajecia. Sprzątania jeziora nie będzie bo strasznie zimno u nas i leje. A Majulka była dziś na wycieczce w Brzesku hehe ale szczegółów jeszcze nie znam :) buziaki dla wszystkich !!!

Miłcia pisze...

a i szkoda że nowym koleżankom nie zrobiła mamusia zdjęcia :)może następnym razem

asiek pisze...

kurde,narobilas smaka z tym tajskim... w sumie i tak nie mam pomyslu na obiad...

TONY pisze...

Ja to się wcale nie dziwię, że takiego ładnego chłopaka podrywają cudzoziemki, w tym Koreanki, i to nawet po dwie naraz:). Czyli Antoś ma wrażeń co niemiara, i na dodatek zaszalał w pubie, rozlewając piwo... A mnie coś się obiło o uszy, że i ciepnął jakąś zabawką do zupy. Oj, będzie z niego niezły urwis, jak dorośnie! A na takie niewiniątko wygląda... Życzę Mu wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...