sobota, 24 maja 2014

Oceanarium

Dziś w planach była wycieczka na klify moherowe, ale pogoda jak zwykle "dopisała", więc plany trzeba było zmienić. Wybraliśmy się zatem do narodowwego oceanarium w Galway, a raczej do akwarium. Największą atrakcją dla starych były płaszczki i koniki morskie. Mi najbardziej spodobały się takie malutkie czerwone rybki w akwarium przy kasach. Ogólnie to minę miałem kwaśną, bo ciemno tam i jakoś tak dziwnie. Kilka dużych ryb mnie wystraszyło, bo podpływały blisko i myślałem, że mnie zjedzą. Dlatego też w imię zemsty zjedliśmy na obiad łososia.








Mama żałowała, że nie udało się trafić na małe płaszczki, które ją rozczulają, bo są prawie takie słodkie jak ja.



Dziś zielona noc, bo jutro ciocia wyjeżdża :(  Muszę ją nasmarować pastą i przyszyć do łóżka, ale cicho.

2 komentarze:

Miłcia pisze...

Bozie Antosiu nie bój się kaczek mew piesków i rybek bo jesteś przecież dzielnym chłopczykiem a nie beksą jak dziewczyny ;)
A Ciotkę Ole przyszyj mocno może zostanie jeszcze trochę ;)

TONY pisze...

Te rybki to mi wyglądają raczej na takie wielkie rybska! I duży człowiek może poczuć się przy nich nieswojo, szczególnie gdy sobie wyobrazi, że taka szyba może na przykład pęknąć. No i ciemnawo tam też jest, a zatem można twierdzić, że Antoś jest odważnym chłopakiem. Z pewnością dodawała mu otuchy obecność cioci Oli, która - jak widać na zdjęciach - nie lęka się żadnych stworzeń. Ciekawi mnie też, dlaczego wymienione we wstępie klify są "moherowe"?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...