Powiem Wam, że nie licząc jednego tygodnia w styczniu, takiej paskudnej pogody tu jeszcze nie widziałem. Nie dość, że wieje i leje, to do tego zmienia się to wszystko co 15 minut i nie można nic zaplanować. Mimo to, nie poddajemy się i dzielnie z dziadkami spacerujemy. Dziś byliśmy aż w dwóch miejscach nad Oceanem w Spiddal a potem na spacerze w Barna Woods. Było tam jeszcze bardziej zielono niż jak byliśmy ostatnio z rodzicami.
Mama z nami nie pojechała, więc napiszę posta na podstawie relacji taty: "no szliśmy, szliśmy, było zielono, bardzo zielono, nie widać tego na zdjęciach, było trochę błotka. A co mogło się dziać w Barna Woods?...Weszliśmy, przeszliśmy kawałek i wyszliśmy"... W sumie to może dobrze, że tata wymiguje się od pisania bloga haha.
Na szczęście mamy zdjęcia, więc zapraszam do oglądania:
Po takiej wyprawie obowiązkowy relaks w domu z dziadkiem.
6 komentarzy:
śliczne parki,trzeba tam wrócić:-)))
Ale dziadkom pogoda nie dopisała - szkoda bo jak słonko świeci to inna perspektywa i przyjemniej się spaceruje, ale jeszcze wszystko do nadrobienia.
Ale dziadkom pogoda nie dopisała - szkoda bo jak słonko świeci to inna perspektywa i przyjemniej się spaceruje, ale jeszcze wszystko do nadrobienia.
Oglądałem chyba te dwa miejsca (Spiddal i Barna Woods)na zdjęciach we wcześniejszych odcinkach blogu albo na You Tubie, i nie miałem wtedy pojęcia, że kiedyś je zobaczę na własne oczy! Ale jednak tam byłem, i są super zdjęcia z tych wycieczek. A co tam pogoda! Przetrwaliśmy, nie jesteśmy z cukru. Byłoby nam wstyd przed Antosiem skarżyć się na warunki, skoro on dzielnie je znosił...
Prześlij komentarz