Dziś poszliśmy do amerykańskiej knajpy w stylu lat 50tych. Było ekstra, ale tak jesteśmy obżarci hamburgerami, frytkami z serem, krążkami cebulowymi i szejkami, że aż nie możemy pisać z obżarstwa. Fotelik miałem jak zwykle za nisko, ale już się zaczynam przyzwyczajać do obserwowania tego co się dzieje pod stołem.





2 komentarze:
Widzę tylko dwóch cowboy - ów w tej amerykańskiej knajpce. Tobie Ola się jakiś nie trafił ? hehe
Ach, jak Wam zazdroszczę tego amerykańskiego jedzenia! Też chciałbym się tak najeść, tym bardziej, że zbliża się obecnie pora obiadowa, a u mnie jeszcze o obiadku (nie mówiąc o hamburgerach itp.) ani widu, ani słychu. Antoś rzeczywiście ma pod górkę do centralnego zestawu dań, a na jego stoliku żadnych szejków nie widać, chyba że można do nich zaliczyć tę grzechotkę, która tam leży, no i na przekąskę ma tylko żyrafkę Sophię:)
Prześlij komentarz