Dziś to już naprawdę wiosna, taka, że jak wracaliśmy ze spaceru to mama ściągneła mi czapkę! Było bardzo bardzo cieplutko, dlatego też spacer zabrał nam aż trzy godziny. Ale za to gdzie nie byliśmy! Najpierw poszliśmy na kampus uniwersytecki, bo mama musiała drukować sobie materiały do nauki (zrobiłem sobie zdjęcie, bo może kiedyś będę tu studiował?).
Potem kanałami doszliśmy do Spanisch Arch i tam niestety rozładował się aparat, więc więcej zdjęć ze spaceru nie ma, ale możecie uwierzyć na słowo, że im bliżej domu tym było cieplej i słoneczniej.
Dlatego też musieliśmy wykorzystać ciepłą i bezwietrzną pogodę na kolejny spacer, jak tata wrócił z pracy. Pojechaliśmy na Salthill na promenadę, pełną ludzi, dzieci, piesków. Wszyscy wypełzli z domów spragnieni wiosny, a na promenadzie klimat wiosenny jak nie letni. Cud miód i malina.
i ciotka klotka :) :) :)
2 komentarze:
super się udała pogoda jak Asia przyjechała do Antosia, ślicznie Asiu wyglądasz .....jak promyk słońca, no i Antoś za Tobą przepada..i nawet trochę sportu wszyscy zażyli na tej lince:-))))
Rzeczywiście, Antoś korzysta ze spacerów co niemiara. Coś mi się wydaje, że z chwilą przyjazdu Asi jego aktywność na tym polu jakby nawet wzrosła:). Ale też klimat i warunki do spacerów są tam doskonałe, a przy takiej słonecznej pogodzie, jak na zdjęciach, to jest istna sielanka! Można oddychać pełną piersią i szybko zregenerować siły. Nic dziwnego więc, że Antoś już rozmyśla o studiach na Uniwersytecie w Galway:).
Prześlij komentarz