niedziela, 30 marca 2014

Weekendzik cz. I

W piątek mama i babcia zaciągneły mnie na babskie zakupy. Trochę się wynudziłem, ale w sumie nie było tak źle, bo mama kupiła mi nowe buty i spodnie.



Spacerowaliśmy też po centrum, ale akurat jak byliśmy w sklepie na zewnątrz prało żabami. A dokładnie gradem, więc doskonałe wyczucie czasu te zakupy. Jak wyszliśmy z centrum handlowego świeciło już słońce, ale na ulicy topniały jeszcze kulki gradu.

W piąteczek wieczór uderzyliśmy do pabu :) Wybraliśmy Skeffa, bo blisko domu, dużo miejsca i mieli foteliki dla mnie. Trochę posiedziałem w krzesełku, trochę połaziłem po pabie. Panie kelnerki uśmiechały się do mnie i głaskały mnie po głowie. Wypiliśmy piwko, virgin mojito i zjedliśmy pyszne, ociekające tłuszczem krążki cebulowe. Po jakimś czasie grupa rowerzystów ucztująca w pabie po jakimś maratonie zaczeła mi przeszkadzać. Gadali i śmiali się tak głośno, że nie słyszałem nawet piszczenia Zośki. Ogłosiłem więc stan alarmowy i ewakuowałem się z mamą z pabu, czekając aż Miłcia i tata dopiją piwko.





Zaliczyliśmy po drodze sklep z ubraniami, gdzie spotkaliśmy ciocię Agę i wujka Nuna, którzy akurat wyruszali na wieczorny podbój miasta. Dla mnie był czas na podbój wanienki i mojego łóżeczka.
Przed snem obowiązkowe wygłupy z tatą.


W sobotę przez pogodę nie robiliśmy nic w terenie. Polepiliśmy pierogi, poodpoczywaliśmy. Byłem chwilę z Miłcią na spacerze jak rodzice poszli do kina, ale zlało nas, więc zaraz wróciliśmy do domu i bawiliśmy się do wieczora. Przez więkość czasu robiłem pompki, muszę popracować nad sylwetką przed zbliżającym się latem. Rodzice chodzą na siłownie, a ja niestety muszę ćwiczyć w domu.





6 komentarzy:

Unknown pisze...

Kurde, dobrze że mi Antek przypomniałeś, też muszę pompki robić, bo jak Cię zobaczę w Chorwacji to musimy mieć 6-cio pak zrobiony, co by na plaży nie wyglądać jak wielorybki :P. Już się nie mogę doczekać! p.s. Ilonka, wyślij mi go na miesiąc bo jest taki słodki że ja pierniczę! Andreea gryzie monitor :D

IRENKA pisze...

To prawda co chrzestny ojciec wyżej napisał...tak, że jak Andrea go
zobaczy to go nie odda rodzicom haha
Ale piękne pierogi i tyllle ich jest tak smacznie wyglądają.....
Po takim obiedzie to pompki obowiązkowo:D

Anonimowy pisze...

fajnie ze macie pierogi :) ja wlasnie jem parowki OLA

Miłcia pisze...

Ola zrób też ;) kto ładniejsze do konkursu.

TONY pisze...

Wcale bym nie powiedział, że Antoś w sklepie się nudził! Wnioskując ze zdjęć, czuł się tam jak ryba w wodzie, tak samo zresztą jak i w pubie. Zazdroszczę mu tego solidnego stolika. Wszystkie zdjęcia świetne, i nic dziwnego, że Antoś "trzyma" wagę, jak tyle pompek robi:-). A pierożki wyglądają wspaniale, i jak dużo!

Unknown pisze...

Pacałku ale Ty zajęty jesteś! i tak pakujesz,że aż ciotce głupio, bo zaniedbała się z ćwiczeniami..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...