Wczoraj pierwszy raz byłem tak blisko morza, patrzyłem na szumiące fale i rozmyślałem...
Potem mama zaprowadziła nas na promenadę, a jak zgłodnieliśmy zaciągnęła nas do czeskiej karczmy, gdzie uraczyła się litrem swojej ukochanej Kofoli, a mnie mlekiem z nutką Kofoli. Tata po pracy po nas przyjechał i pokazał mi reszę karczmy. Fajnie tam, muszę wrócić pograć w trambambuły albo w bilard.
PS. Wybaczcie żółty nos na niektórych zdjęciach, królik z marchewką z mojego nosa czasem się źle zmywa :)

3 komentarze:
O jaki Antoś szczęśliwy, bo ma mamę i babcię.I z tatą taki zadowolony jest,jak zwiedza restauracja:-)
O jaki Antoś szczęśliwy, bo ma mamę i babcię.I z tatą taki zadowolony jest,jak zwiedza restauracja:-)
Ależ Antoś zdrowo rozrabia z babcią Miłką! W zabawie czuje się jak rybka w wodzie. A potem śpi jak susełek. I zwiedzanie z tatą zakamarków restauracji bardzo mu się podoba. A jaką pamiątkę z wycieczki pozostawił na piasku, piękny napis i serduszko! Tylko co to są te trambambuły?:-)
Prześlij komentarz