wtorek, 11 marca 2014

Niespodzianka

Dziś z ciocią i z tatą uknuliśmy spisek, cały dzień trwała konspiracja, żeby na koniec dnia wszystko wyszło na jaw. Ale po kolei.

Ciocia w ferworze zakupów nam uciekła z domu wcześniej, więc, żeby nie tracić czasu i dogonić ją szybko, wyręczyłem mamę i zupkę zjadłem sam.


Potem wystroiłem się w płaszcz od babci Miłci i poszliśmy do centrum. Nie wiem czemu ludzie uśmiechali się na mój widok, przecież byłem bardzo poważny...


Na "rynku" spotkaliśmy ciocię, która miała pewien plan, ale nie chciała zdradzić dokąd idziemy.



Na miejscu okazało się, że była to urocza ciastkarnia i ciocia kupiła tam pyszny torcik (a całą drogę ściemniała, że chce sobie kupić przyprawy do Krakowa :)).

Obok była smażalnia Mc Donagh's, którą polecał Maklowicz, to kupiliśmy sobie po rybce z frytkami żeby zjeść nad wodą na świeżym powietrzu.(fisz&czips, które ciocia miała na liście rzeczy do zaliczenia hihi). Powiem Wam, że ryba smaczna. ale z frytkami, którymi się emocjonował, że takie pyszne i ręcznie robione szału ni ma...




Podczas jedzenia ryby trochę mi się usnęło, a że miałem czapkę na oczach spałem twardo, bo słońce mnie nie raziło.

Potem zostałem obudzony pocałunkiem mamy (bo jak śpię za dużo w dzień to potem chcę się bawić w nocy i akurat jak wracaliśmy ze spaceru pod blokiem mama z ciocią robiły zdjęcia to nadjechał tata z pracy. Wskoczyłem mu do auta, bo chciałem pobawić się kierownicą i trochę sie powygłupiać.






Najważniejszy punkt dnia, to przyjęcie niespodzianka, które przygotowaliśmy dla mamy z okazji jej nadchodzących urodzin. Nie spodziewała się tego, bo to dopiero za kilka dni, ale niestety ciocia nie może zostać tak długo. Zaskoczyliśmy mamę dziś: tortem, buziakami, prezentami i życzeniami. Mama się wzruszyła i kazała mi napisać, że zapraszamy wszystkich na przepyszną kawę z wypasionego ekspresu po zdaniu egzaminów, które napisze pięknym atramentowym piórem. :)

ps. Jak widzicie na zdjęciu mi dostała się zielona czapeczka, ale to tak bez okazji.




7 komentarzy:

Irenka pisze...


Ale blog pełen wrażeń, Marcinku mozesz być dumny z Antosia jak
siedzi w samochodzie, super to wugląda, bardzo wzruszające.I za kierownicą pierwsze kroki wyrażnie mu się to podoba.I ciocia tyle niespodzianek zaplanowała, to jest cała ciocia Asia.Rodzinka bardzo ładnie wygląda z torcikiem.

TONY pisze...

Dzięki Bogu, że śniadaniowy stolik Antosia ma zagłębienie, więc jedzenie przez niego zupki jest względnie bezpieczne dla otoczenia. Można też sobie wyobrazić, jak by to było po zjedzeniu dania głównego:). Ale zdjęcia są piękne! Główny bohater jest pięknie wystrojony (niesamowity kaszkiet), a ludzie zapewne uśmiechali się m.in. na widok fantazyjnie zawiązanych sznurówek u tenisówek. Razem z ciocią Asią fantastycznie pozują do zdjęć! Tata Marcin już przyucza Antosia do kierowania samochodem, a widząc jego zapał i postępy w tej dziedzinie pewnie obawia się konkurencji i chyba dlatego wyraźnie wyszczuplał:). Śliczne to rodzinne zdjęcie z torcikiem i Antosiem w zielonej czapeczce; w ogóle wszystkie zdjęcia są świetne i pełne radości. Ilonko, wszystkieeeeeeeeeeeego najlepszego z okazji nadchodzących urodzin!!!!

Unknown pisze...

Jak Andreei Tata mawia "Mizgala Mafia", Antek już się kwalifikuje. W przyszłości będzie Consigliere. Zarąbisty płaszczyk i czapeczka! Aśka, wyglądasz jakbyś dopiero skończyła liceum. Tak trzymać, kurtawa ładnie leży.

asiek pisze...

dziekuwa Luciano, kurtawa to polisz dezajn...zakupiony specjalnie na lansowanie sie z Antoniem po nadbrzeznych promenadach ... ;)

Miłcia pisze...

"Ci wspaniali mężczyźni
W swych wspaniałych maszynach" ale przystojniaki :) Ciocia Asia taka laseczka wygląda super - pozdrawiam :)

Unknown pisze...

ale Antek wystrojony, fiu fiu! no i nieźle się szlaja :p widzę, że wrażeń ma co nie miara!

IRENKA pisze...

Widzę, że Antoś jest zainteresowany piórem strasznie:D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...