...Tak to wyglądało jak się obudziłem w niedzielę rano, tata spakował torby i zabierał się do wyjścia. Przez chwilę mu na to nie pozwalałem i krzyczałem, żeby zrobił mi jaja, ale on i tak wyszedł. Na szczęście wrócił wieczorem, okazało się, że ten mój tata bejdok był nurkować i tyle rzeczy musiał ze sobą zabrać.
Poza tym mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Zacznę od złej - jestem chory :( od soboty, po piątkowym spotkaniu w bibliotece na czytaniu książeczek i śpiewaniu złapałem wirusa i mam katar i trochę kaszle. Mama cała drży, bo mogą mnie boleć uszy przy lądowaniu, ale jak będę ssał cycusia albo smoka to może uda nam się wylądować bezboleśnie. Muszę się szybko kurować, chociaż z doświadczenia wiem, że mój katar leczony czy nie trwa dwa tygodnie :( Do tego zaraziłem mamę, a tata też ledwo zipie. Od soboty zużyliśmy tonę czosnku, imbiru, rumianku, miodu i natki pietruszki oraz rosołu. Trzeba więc było zmienić plany podróżowe i niestety omijamy Kraków, po wysiadce z Pendolino (nie mogę się doczekać, pierwszy raz w pociągu) od razu jedziemy do domu czyli do Sącza :) Rodzice mieli nadzieje w końcu zobaczyć się ze znajomymi, ale może to uda się w drodze powrotnej albo w grudniu...
Dobra wiadomość to nowina o szykującym się za dwa lata weselichu. A świeżych narzeczonych, ucałuję osobiście już w piątek :*



5 komentarzy:
Słonik jednak został, nie nurkował tym razem :-]
Szkoda że słonik został, przecież był gotowy :)
A pro po zaręczyn - nie wiem kogo Przemek prosił o rękę Oli bo nie mnie hehe więc ... ;)
Witaj Antoś!Nic tylko pogratulować , zamiłowania do nurkowania dla Twojego taty, jak widać na zdjęciach jest do tego świetnie przygotowany.Ta zła wiadomośc mnie trochę zaniepokoiła.Natomiast Cioci Oli gratulujemy zaręczyn:D
Antoś, musisz wybaczyć tatusiowi, że ci nie zrobił śniadania, bo jak widać nurkował w zespole i musiał zdążyć na czas. I musiał jeszcze spakować więcej rzeczy, niż żołnierz idący na wojnę. A swoją drogą ciekawe, jak on w tej zimnej wodzie nie zmarznie, brrr!:-) Szkoda mi Cię, bobasku, z powodu złapania tego wirusa. Jak hasałeś po świeżym powietrzu, to nic Ci się nie działo, a tylko raz poświęciłeś się zajęciom naukowym w bibliotece i masz ci los! Ale wierzę, że do środy - dzięki warzywno-miodowo-rosołowej kuracji - Twoja kondycja znacznie się poprawi i wszystko będzie dobrze w podróży. Do zobaczenia wkrótce! Kiedy ucałujesz świeżych narzeczonych, to przekaż im też gratulacje ode mnie. Nie wiedziałem jednak, że w dzisiejszych czasach wesele trzeba planować z takim wyprzedzeniem:-).
Wow no proszę, po tylu peryferiach, tfuuu perypetiach :) Ola gratulacje!!!
Prześlij komentarz