W tym roku nieco wcześniej niż w 2014 KLIK rozpoczęliśmy sezon plażowy. Jak wyjeżdżaliśmy z domu o 17.40 termometr w samochodzie taty pokazywał 19 stopni!
Żeby uniknąć tłumów pojechaliśmy poza Galway (jakieś 5 minut) na plażę Silverstrand, ulubioną rodziców. Każdy relaksował się na swój sposób: ja grzebiąc w piasku, tata brodząc w oceanie, mama robiła sobie manicure i jak zwykle zdjęcia.
Po jakimś czasie przypływ "zabrał" nam plażę, ale tata znalazł uroczy, niezalany kawałek za skałami, gdzie piasek był idealny do rozsypywania w górę i zanurzania w nim łapek. Wziąłem też trochę piasku do domu, (nie mówcie mamie), ale napakowałem go dość sporo do kieszonek w bluzie, jakieś pół kilo :)
Jak zauważył tata od zeszłego roku przeskoczyłem w plażowaniu na poziom wyżej, to znaczy już nie płaczę jak dotykam piasku syrkami i nie ładuję go do buzi jak nikt nie widzi. W ogóle go nie jem :) Nie uciekam też do morza aż tak bardzo jak kiedyś, kubek, łyżka no i piasek skutecznie potrafią mnie utrzymać w pozycji na pupie kilkanaście minut. Potem oczywiście następuje bieganie w celu rozprostowania malutkich kości.
Mimo późnego popołudnia słońce było mocne, więc krem z filtrem poszedł w użycie. Wieczorem miałem piękne różowe poliki jak wiejska dziewucha. Zasnąłem w połowie kołysanki, co bardzo ucieszyło rodziców.
Aha, zjadłem też dziś pierwszego kotleta z piersi kurczaka, oczywiście kształt musiał mieć podłużny jak np. parówka i został wsunięty w ruchu (jak większość posiłków ostatnio).
ps. w podlinkowanym poście z zeszłego roku mama ma szary sweter z zary, który gdzieś posiała, a który bardzo lubiła. Jeśli się Wam gdzieś rzuci w oczy, to będziemy już za 3 tygodnie w Sączu :)
Przesyłamy Wam trochę słońca i wiosny. Słodkich snów :)
4 komentarze:
Antoś jaki już duży chłopczyk jesteś.
Widać to fajnie na 4 zdjęciu z tatusiem.A tata Twój to plażuje na całego nawet chodzi na boso i w krótkich spodenkach 19 stopni to zachęca zdjąć to i owo.Zakątki są urocze i Wy wszyscy uroczo wyglądacie.
Po takim plażowaniu nie dziwę się,że pierś z kurczaka Antoś wsunąłeś w mik..
dziękujemy za promyki słońca:-)))
tęsknimy za nim wszyscy.........
Tylko Ciocia Asia ma słoneczka pod dostatkiem w Indonezji:D
Nie do uwierzenia, że na początku kwietnia, i to nad morzem, macie w Irlandii taką ciepłą i słoneczną pogodę, że można chodzić w krótkich spodniach i boso po plaży! Widać Antoś, że zabawy w piasku sprawiają Ci wielką radość i czujesz się w swoim żywiole. Ślicznie wyglądasz na zdjęciach razem z rodzicami. P.S.: powiedz mamie, że będziemy się rozglądać za szarym sweterkiem. Dziękujemy za podesłanie słońca i wiosny; właśnie się dziś już u nas pojawiły: w południe będzie plus 12 stopni Celsjusza w cieniu.
Czy to na tej plaży ciotka Pati z ciotka Aśką były razem z Wami?? Jejku, jak patrze na wpis na blogu z poprzedniego roku, to widać jak ten czas szybko leci, bo wtedy Ty Antek byłes taki bobas jeszcze.. :)
ta sama :)
Prześlij komentarz