Nareszcie nadeszła pora, żeby polansować się w kamizelce od dziadka Andrzeja. Poszliśmy z Milo nad golłejowski Dunajec, czyli nad rzekę Corrib, żeby pobiegać po trawie i pozrywać kwiatki.
Mama uważa, że wyglądam jak rybak z prawdziwego zdarzenia, tylko brakuje mi wędki. I nawet ciągnęło mnie do wody tak, że spacer trzeba było przesunąć o kilkanaście metrów od brzegu, bo mimo, że rzeka płytka na kąpiele zdecydowanie za wcześnie.
Idziemy ładować baterie, bo dziś znów wyprawa na plażę.
2 komentarze:
Coś tam się dzieje wokół Was bo Antoś
/" myszka Miki "/ strasznie skoncentrowany ma wzrok.A w wózeczku jak prezes odpoczywa i przygotowuje strategie na popołudniowy wyjazd na plażę......super:-)))Ale Antek będziesz miał powodzenie u koleżanek jak zobaczą takiego pięknego modela na plaży:D
Antoś, wyglądasz niezwykle przystojnie w kamizelce, koszulce z Myszką Miki, czapce z zestawu letniego, dżinsach i solidnych butach, a to wszystko jeszcze dodaje Ci pewności siebie! A i kawał chłopa już z Ciebie; jeszcze trochę, i siedząc na wózku spacerowym będziesz dotykał stopami chodnika:-).
Prześlij komentarz