Dziś z mamą włóczyliśmy się w okolicach domu, i odkryliśmy kolejne super miejsce na spacery. Coś jak u nas nad Dunajcem, ale trochę inaczej, bo tu statki pływają. Były też jakieś ruinki i pełno żonkili. Trochę ich sobie ukradliśmy
do domu, bo to ulubione kwiatki mamy.
Na spacerze było tak wiosennie i przyjemnie, że pospałem (ostatnio wolę obserwować niż spać, więc na spacerach śpię po 15 minut) i zrelaksowałem się. Jak wróciłem do domu zrobiłem gigantyczną kupę i dzięki patentowi Miłci wylądowałem w umywalce. I o to właśnie chodziło!
6 komentarzy:
Ej Antoś, Antoś ledwo ledwo sie mieścisz w tej umywalce....Ty rozrabiako mój kochany***
Ciągle jakieś nowe miejsca odkrywacie, niesamowite :) Ja tylko samą dupkę pod kranik podsuwałam ale taka wersja umywalkowa bardziej wygodna ;)buziaki
Sen w wózeczku Antoś ma głęboki, i sobie tak fajnie wysunął nóżkę spod kocyka widać tylko bucika.A pod spodem zapas pieluch, no i Zośka śpi razem z nim.To pewno łąka i żonkile mają taki wpływ na taki błogi sen.
pozdrawiam:-)))
A ja wlasnie mialam konkurs oglaszac pt. znajdz szczegol i to mialam wlasnie byc ta wysunieta syrka :) ale babcia Irenka ubiegla mnie swoja spostrzegawczoscia :)
Ależ babcia Irenka ma sokole oko! Przecież co do bucika to widać głównie białą podeszwę zlewającą się kolorystycznie z sąsiadującymi przedmiotami. Jestem ciekaw, jak daleko od domu rosną te żonkile. Antoś wszędzie ma zadowoloną minkę, w umywalce też, byle tylko mama była w pobliżu:-)...
łojejju jaki słodki pączek siedzi w tej umywalce..! :***
Prześlij komentarz