Po południu poszliśmy poszukać kandydata na nasze wielkanocne drzewko.
Podczas spaceru wydarzyly się trzy ważne rzeczy.
Pierwsza to to, że wsunąłem w mgnienku oka pół banana.
A przy okazji bardzo ciekawy "pomnik" irlandzkiego spadochroniarza championa :)
Druga to taka, że pierwszy raz w życiu miałem kontakt z trawą i bardzo mi się spodobała! I w dotyku i w kolorze i jako podłoże do raczkowania.
Trzecia rzecz to wózek w nowej dla mnie pozycji, tyłem do rodziców. Ale za to przodem do wielu interesujących rzeczy. Wielka frajda!
Niezbyt jestem zadowolony z faktu, że trzeba do domu wracać, ale już 20ta, więc kaszka, kąpiel, cycuś i do spania.
3 komentarze:
Ale atrakcji, sama byłam ciekawa jak Antoś zareaguje na trawę i gałązki drzew.Antoś już zaliczył piknik na trawie, cudownie.Widać,że go wszystko bardzo interesuje bo tyle ma nowości.No i ten smoczek od Asi na owoce to idealny pomysł dla takiego maluszka:-)))
A więc Irlandczycy mają wybitne poczucie humoru; ten pomnik podniebnego nurka to bomba! I w dodatku zdjęcie na tle pięknie kwitnącego drzewa; ciekawe, jakiego. Antoś bezpiecznie zjada banana przez siateczkę - super pomysł. Co więcej, w pełni korzysta z uroków wiosennej natury. Najpierw trochę nieśmiało przyciąga gałązkę krzewu, a potem - zachęcony przez tatę - jak burza raczkuje po trawie.
i widzę że drzewko świąteczne jest pod wózkiem i koszyczek jeszcze parę jajek baranek i chrzanik i święta gotowe ;)
Prześlij komentarz