Po świątecznym śniadaniu, obiedzie i deserze postanowiliśmy spalić kalorie i wybraliśmy się na spacer na promenadę, którą już znacie z kilku innych postów (między innymi tutaj, tutaj i tu). W pewnym momencie zrobiło się tak ciepło, że wiatr pierwszy raz od przyjazdu nie był chłodny i nieprzyjemny. Po raz pierwszy poczułem się jak na wakacjach nad morzem. Rodziców też poniosło i sobie nawet lody od lodziarza kupili.
Po godzinie spacerowania usiedliśmy sobie na piasku i wtedy po raz pierwszy w życiu poczułem piasek na swych stópkach i łapkach i doznałem szoku!!! Dosłownie, było to dla mnie tak wielkie przeżycie, że zrobiłem olbrzymie oczy i zacząłem głośno płakać! Rodzice wystraszli się, ale szybko okazło się, że jednak nie płakałem przez piasek, tylko przez cycka (którego żądałem właśnie płaczem). Więc mama szybko ukryła się przed tłumem w plażowych skałach i dała cycka. Zrobiło mi się tak błogo przy tym szumie fal, krzykach innych dzieci i muzyce tego pana (na zdjęciu niżej), że zasnąłem sobie w trakcie jedzenia i nie dało się mnie obudzić. Więc rodzice opalali się i czekali aż się wyśpię. Wspaniałe rozpoczęcie dziewiątego miesiąca życia. Oby więcej takich dni. Buziaki
3 komentarze:
Moje ciudo kochane :) piunia na plazy :)) super macie. Poświęcić koszyczek i na plaże - inny świat.
Jakie przygody! Antek musisz wydać książkę!
Jak to wszystko się pozmieniało! Przecież Wy jesteście na północy, a w kwietniu niemal kąpiecie się w morzu, ba! - w Oceanie Atlantyckim! A to przygoda! Nie na darmo Antoś założył bloga jako Pacałek Podróżnik. I już poznał piasek plażowy oraz świeże morskie powietrze, co niewątpliwie przyczyniło się do szybkiego zaśnięcia:).
Prześlij komentarz