Mama gotuje i piecze, a ja zmywam gary. Taki podział obowiàzków u nas :) A ponieważ wylałem na siebie przy tym litry wody, trzeba bylo cztery razy zmieniać bluzki, więc skończylo się na fartuszku. Wyglàdam jak rzeźnik z prawdziwego zdarzenia, szczególnie z tà szynkà w tle, hehe.
Jak już pozmywałem gary (bardzo pieczołowicie to robiłem, zresztà widać na ostatnim zdjęciu jakie czyste), to "pływałem" w zlewie moje rybki i delfinki.




3 komentarze:
Bardzo Ci pasuje Antosiu rola pomocnika mamy.
Napewno dzieki temu wszystko zrobliście na czas.
Taka praca w kuchni jest trochę męcząca i dlatego
zrobiłeś sobie małą drzemkę***
To ja zamawiam takiego pomocnika do siebie :) naczynia błyszczą ;) myślę że jakby trzeba było teraz je włożyć do zmywarki to też spokojnie da radę BRAWO !
Antoś, talent do zmywania garów to chyba odziedziczyłeś po dziadku Antku:-), dlatego też sądzę, że jednak lepszym zajęciem dla Ciebie jest "pływanie" rybek i delfinków w zlewozmywaku. Ale za to w fartuszku wyglądasz rewelacyjnie! I nikt Ci nie może odmówić talentu do wybitnie mocnego spania po ciężkiej pracy:-).
Prześlij komentarz