Fala upałów dotarła i do nas! Dziś było 17 stopni! Szaleństwo!!! Do taty do pracy zamówili wóz z lodami, a my z mamą wygrzewaliśmy się na placu zabaw. Wiatr był też mały, więc było bardzo przyjemnie. Jak tata wrócił z pracy, pojechaliśmy na plażę. Mama zapakowała bluzy i kurtki, tak na wszelki wypadek. I przydały się, bo było zimno, ale fajnie, bo oddałem się swojej ulubionej czynności :)
4 komentarze:
No, rzeczywiście upały były potężne, mniej więcej takie, jak w połowie listopada w Nowym Sączu:-). Ale za to tutaj nie ma szans na takie warunki do wykonywania Twojego ulubionego zajęcia - rzucania kamyków do wody - jakie masz w Galway. Dobrze, że rodzice tak często umożliwiają Ci te zabawy - może zostaniesz w przyszłości sławnym miotaczem:-)?
Szkoda że nie można trochę pomieszać tych temperatur :) średnia wyszłaby znośna ;)
O kurcze co "fala upałów" a Ty Antosiu chodzisz w kurteczce...."haha"
To co babcia powie jak u nas Afrykańskie upały już ponad miesiąc.
Dobrze, że mamy swój dom i na najniższym poziomie mamy naturalną klimatyzację.
Ale bardzo bym chciała już żeby sie przeniosły do Ciebie, dzień w dzień u nas po 33 stopnie w cieniu......buska....buśka:-))))
piękne zdięcia....dziękujemy:-))))
śliczne jest to ostatnie****
Prześlij komentarz