sobota, 8 sierpnia 2015

Po pogodzie...

Wykorzystaliśmy "resztkę pogody" dziś rano, bo tata zabrał nas do sąsiedniego miasteczka do Lidla :)
Wiedział, że mama była smutna, że ławki, które wypatrzyła sobie w Lidlu zostały sprzedane jak świeże bułeczki i nie można ich było dostać w Galway. Dlatego pojechaliśmy do Oranmore i upolowaliśmy ostatnią. A przy okazji pospacerowaliśmy po lesie, a ja poszalałem na autku. Nie pozwalałem rodzicom go w ogóle trzymać, co było ciężką dla nich próbą newów jak zjeżdzałem rozpędzony z góry. Następnym razem zabieramy ze sobą kask. Akurat jak wracaliśmy do domu zaczęło lać i wiać. Cudownie... Ale grunt, że mamy ławkę i zaraz ją z tatą poskręcamy :)







4 komentarze:

TONY pisze...

Antoś, nie udało Ci się co prawda parę miesięcy temu na Sardynii spotkać z Robertem Kubicą w czasie samochodowego Rajdu Włoch, ale jeździsz swoim autkiem nie gorzej niż on:-). Nic dziwnego, że Twoi rodzice mieli chwile stresu podczas Twoich wyczynów na miejscami stromych alejkach Oranmore. Twój chrzestny ojciec Lucjan może być dumny, że trafił z prezentem w Twoje gusty i korzystasz z niego tak brawurowo:-). Macie naprawdę śliczne zdjęcia z wycieczki z Twoim tatą; szkoda tylko, że autor tych zdjęć, twoja mama, się na nich nie ujawniła...

IRENKA pisze...

O jejku Antoś jak to cudownie widzieć Cię jak sam jedziesz samochodem.
Babcia Irenka tak marzyła ............jak dostałeś ten samochodzik od wujka Lucjana
czy zobaczę Antosia jak on sam będzie pędził tym samochodem odpychając się nóżkami
..............brawo, brawo Antosiu jesteś mistrz.Zdięcia piękne, dziękujemy za wpis:-))))

marishku pisze...

Antonii jakie masz dlugie wlosy, wygladasz jak zawodowy przedszkolak a nie zaden dzidzius!

asiek pisze...

jaka ławka?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...