Dwa lata mineły i mamy pierwszego guza! Próbowałem pół godziny wybiegać kupę, zamiast tego wybiegałem "śliwkę" wpadając na drzwi. Niestety nie dałem sobie przyłożyć nic zimnego,więc śliwka nadal tkwi na czółku. Na pocieszenie ukradłem od mamy kostkę gorzkiej czekolady 80% (o dziwo smakowała).
6 komentarzy:
O Boże, Antoś, jaka duża śliwka na czółku! Babcia Irenka na pewno zna jakiś sposób na jej szybkie zmniejszenie, ale musiałbyś się jednak zgodzić na zrobienie okładu. Te niedobre drzwi musiały się akurat tak niewłaściwie ustawić...
O jejku ale Cię musiało boleć Antosiu.Najlepszy okład z zimnego białka na gaziku
przyłożyć i samo sie przyklei i tak 3 x dziennie zmieniać opatrunek szybko się zagoi
i śladu nie będzie......powodzenia****
eee tam nie pierwsza śliwka.. pewnie tez nie ostatnia, dla takiego ruchliwego smyka to nie uniknione, ale antek twardziel jest!
Pacałku,
Dzielny z Ciebie chłopiec, masz rację najlepiej pomaga czekolada, działa od środka,
Wiem bo sama sprawdziłam w podobnych sytuacjach.
Całujemy Cię Pacałku, uściskaj też rodziców od nas
Ale śliwka ;) a drzwi wytrzymały ???
Hehe dobra śliwa :D Po czekoladzie to dopiero bedzie zapierniczał !
Prześlij komentarz