Jak u Was zaćmienie? Bo u nas, że tak powiem bez szału. Wyszliśmy z mamą specjalnie wcześniej z domu, żeby kupić mąkę (bo zaczyn na chleb już czekał) a potem wrócić na cmentarz gdzie umówiliśmy się z Milo na wspólne oglądanie słońca. Ale było tak wcześnie, że sklep był zamknięty! Na szczęście w piekarni obok bardzo fajny pan dał mamie kilo mąki żytniej typ 720 za darmo, więc nie musieliśmy drałować do sklepu ponownie.
Jako że zaćmienie wyglądało jak wyglądało, postanowiliśmy z Milo, że dziś jest idealny dzień na kradzież żonkili i wyruszyliśmy na łowy.
Ale, że żonkile tak ładnie wyglądały na stole, to trzeba było jeszcze umyć okna i podłogi, żeby było jeszcze ładniej, ale tym się zajęła mama jak ja ucinałem sobie drzemkę.
No to weekend czas zacząć!
3 komentarze:
U nas zaćmienia też nie było.Natomiast
żonkile są piękne i tak ich dużo jest.
U mnie w ogródku żonkile jeszcze nie zakwitły.Kwitną krokusy w kolorze białym i fioletowym.Antosiu a Ty zbierałeś żonkile.....urywałeś sam kwiatek.......czy kwiatek razem z nóżką....?buziaczki***
My zaćmienia nie oglądaliśmy (i tak miało go być w Małopolsce około 70% tylko, no i trzeba by było mieć specjalne szkła; dziadek Antek oglądał 100% zaćmienie Słońca w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku). Ponadto byliśmy zajęci negocjacjami w sprawie działek pod drogi. Ależ tam w Galway macie tych żonkili, tylko pozazdrościć! I chyba Milo się gdzieś w nich schował, bo go nie widać:-). Ślicznie wyglądasz, bobasku kochany, tęsknimy bardzo za Tobą.
Nie wiem jak to uchwyciłaś Ilona, ale to pierwsze zdjęcie jest prze piękne, a jak scrollowałem dalej jeszcze piękniejsze! Żonkile i zaćmienie rządzą!
Prześlij komentarz