Dziś ciocia Szumi uczyła mamę jak zrobić prawdziwe włoskie risotto. My z Milo rozrabialiśmy. Od kilku dni jemy wspólnie cheeriosy, czasem każdy ma swoją miseczkę, czasem mamy wspólną, ale zwykle po minucie cziriosy lądują na podłodze, bo jak wiadomo wszystko z podłogi smakuje najlepiej.
PS. Ostatnie 3 zdjęcia to sposób mamy, żeby w spokoju napisać bloga: trzeba kupić delfinka za 1,5 euro, który świeci różnymi kolorami w kontakcie z wodą, dać miseczkę i kubeczek, trochę wody i voila!dziecko bawi się prawie samo godzinę. KLIK
2 komentarze:
Witam Antoś!
Kolega Milo to fajny kumpel do zabawy.I z tego co piszesz to też do wspólnego zjadania cziriosów.Tylko jestem bardzo ciekawa kto kogo uczy zjadania cziriosów z podłogi, czy Ty jako starszy od Mila? czy Milo Ciebie?Czy razem umówiliście sie i z podłogi Wam lepiej smakują?A może robicie dwie czynności na raz bawicie się i zjadacie cziriosy.Chyba to Wasza tajemnica i babcia nigdy sie tego nie dowie.Ale ten pomysł mamy ze świecącą zabawką to bardzo mi sie podoba*pozdrawiam:-)
Ciekawe, czemu ten delfinek świeci po zetknięciu z wodą? Pewnie chciałeś rozwikłać tę zagadkę i dlatego przez godzinkę byłeś tym zajęty... Ja bym tak samo zrobił:-). A co do jedzenia cziriosów z podłogi, to ja wiem, że chcesz się dostosować do takich maluchów jak Milo, które inaczej nie potrafią, żeby nie robić im przykrości:-).
Prześlij komentarz