środa, 18 marca 2015

Ostatni dzień

Ja ładuję baterie i śpię, mama tata i wujek (!) pijà kawusie, a moje gacie przeżywajà rannà przygodę, jak biegałem za dziewczynkà po parku i sie wyglebałem hehe.
Zaraz musimy opuścić mieszkanie, potem cztery godziny sie powłóczymy, o 16 autobus na lotnisku, o 19 samolot o 21 czasu irlandzkiego làdujemy, a potem jeszcze godzina drogi do domu. Łojoj.




3 komentarze:

asiek pisze...

o proszę i Mały się zapodział nawet :) fajnie Wam! cmoki

TONY pisze...

Antoś, musiałeś zdrowo biegać za tą dziewczynką w parku, skoro śpisz tak mocno! Jestem ciekaw, czy ją dogoniłeś:-). Ale dżinsy masz porządne i wytrzymają jeszcze niejedno wyglebanie się... A rodzice z wujkiem Arkiem wyglądają na zdjęciu super; to pewnie Ty im to zdjęcie zrobiłeś przed zaśnięciem:-). Miło mieć taką pamiątkę z właściwie nieprawdopodobnego spotkania. Tak, Antoś, podróże podobno kształcą, ale są zarazem bardzo męczące, szczególnie, kiedy czas odlotu nie współgra z godziną wyczekowania się z hotelu. Dobrze, że chociaż pogoda jest słoneczna, to będzie trochę lżej znieść te niedogodności. Szczęśliwej podróży, kochani!

IRENKA pisze...

Ale niespodziankę wujek Arek zrobił:-)
będzie na pamiątkę zdjęcie....super***

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...