czwartek, 14 maja 2015

Szelki karmnik i pierwsze zdanie :)

Miłcia kupiła mi szelki, więc wreszcie gatki nie lecą na dół jak biegam i szaleję. Poza tym z niecierpliwością czekam na ptaki, bo mamy karmnik na naszym wielkim balkonie. Na razie pusto, mimo, że cały czas je wołam: koko..koko... i patrzę smutno na trawę gdzie mają ucztę, bo dziś trawa była koszona (była okazja, żeby sobie przypomnieć kosiarkę dziadków). Karmnik dała nam ciocia Szumi, bo u nich po kilku dniach zaczęły zlatywać się gołębie, których nie lubią, więc teraz my czekamy co się u nas zjawi.

Mama zrobiła marchewkowe babeczki i zapukała do cioci, żeby ich poczęstować, okazało się, że ona też upiekła babeczki z borówkami, więc uśmiały się ze zbiegu okoliczności a my z tatą się teraz nimi zajadamy.

Jednak najważniejsze do napisania jest to, że wczoraj rano nasłuchując jak tata tłucze się patelnią w kuchni powiedziałem swoje pierwsze zdanie (a właściwie równoważnik zdania): tata jaja, co oznacza, że tata robi sobie jajko na śniadanie. Dziś na spacerze jak zobaczyłem, że Milo zasnął powiedziałem: Milo aaa.

No to tyle na dziś. Jutro znów wybieramy się bilbioteki, więc śpiewamy z mamą polskie wersje jutrzejszych piosenek i przytupujemy nogami do rytmu (co podobno wygląda super w moim wykonaniu). Jak się uda to tacie nagrać to załadujemy filmik. Buziaki




2 komentarze:

Miłcia pisze...

No super szelki :) a babeczki wyglądają smakowicie. Ptaszki przylecą na pewno tylko teraz chyba na jajkach siedzą w gniazdkach ;)

TONY pisze...

W szelkach wyglądasz Antosiu bardzo męsko, no i są one bardzo praktyczne biorąc pod uwagę Twoje karkołomne wyczyny w mieszkaniu. Cieszę się, że coraz bardziej zaczynasz mówić zdaniami, co zresztą przewidywałem oglądając wcześniejsze filmiki z Tobą, a przy tym mówieniu masz niepowtarzalny akcent i intonację... Na ptaszki musisz jeszcze trochę poczekać; jak będą mieć młode, to będą potrzebować więcej jedzenia i do karmnika też przylecą.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...