I na koniec kilka foci z podrózy. Kolejno: oczekiwanie na pociąg do Krakowa w warszawskim Empiku, buła na dworcu Centralnym w Warszawie, podróż Pendolino do Krakowa, wycieńczenie po podróży (w międzyczasie była jeszcze trasa Kraków - Nowy Sącz z ciocią Patrycją), a na końcu lot powrotny do Shannon, dostałem samolot, z wrażenia nie zasnąłem całą drogę do domu (no dobra, pięć minut przed lądowaniem trochę mi się przysnęło ;)
Baaaj baaaj :*
4 komentarze:
Antosiu, Ty jesteś właśnie wielkim Pacałkiem Podróżnikiem! I chociaż często serce mi się kraje z tego powodu, że tyle niewygód musisz znieść podróżując tak intensywnie, to jednocześnie jestem dumny z tego, że w tak młodym wieku doświadczasz tylu przygód, i radzisz sobie dobrze we wszelkich okolicznościach. Podziękuj też mamie i tacie za dobrą organizację podróży, i wiedz o tym, że dziadkowie z Poręby zawsze życzą Ci szczęśliwych podróży i tęsknią nieustannie za kolejnym spotkaniem z Tobą.
Hehe, jaki wesoły smyk :) Antek, wyrób sobie kartę kliencką na wszystkich liniach, za 20 lat za friko będziesz latać :)
Tak to prawda co dziadek Tosiek napisał, jesteś takim "wielkim"małym podróżnikiem ze swoimi rodzicami.
Antosiu Twoja obecność u nas chociaż krótka ale pełna wzajemnej miłości przynosi nam wiele radości którą się pamięta długo bo każde Twoje odwiedziny przynoszą nam coś nowego:-)
Tyle podróżował "Jaś wędrowniczek"-Pacałecek, aż padł zmęczony na "Pekinie" z nowym przyjacielem od miski i legowiska ;)
Prześlij komentarz