Pogoda paskudna, żeby nie oszaleć z nudów w domu pomagałem mamie w kuchni. Najpierw wyrzucałem obierki do kosza na śmieci i tak mi się to spodobało, że chciałem to robić raz jeszcze i jeszcze, więc wywlekałem je z powrotem z kosza i znów wkładałem. Potem przyszła pora na moją ulubioną czynność w kuchni czyli mieszanie. Mieszałem papkę na placki ziemniaczane i byłem taki dumny i zaangażowany.
A na koniec ptaki zrobiły miłą niespodziankę i w końcu przyleciały.
Idę z tatą do sklepu, trzeba się przewietrzyć. pa!
ps. post był sponsorowany przez fartuszek od Mai - dzięki Majusia!
ps. post był sponsorowany przez fartuszek od Mai - dzięki Majusia!
2 komentarze:
Brawo Maja, dziewczynka wie co potrzebne w kuchni, a szczególnie dla Antosia, który tak dużo mamie pomaga w kuchni.Antosiu jak widać można nawet mile spędzić czas pomagając mamie w gotowaniu.Jeszcze dla tatusia może się znajdzie fartuszek i będzie rodzinka w komplecie wyposażona w pomoc kuchenną..... jaką jest fartuszek:-)))p.s.Babcia długo nie pisała komentarzy bo na tydzień pojechała w odwiedziny do cioci Patrycji do Krakowa ale już wkrótce nadrobię wszystko.....papa
To mi się u Ciebie, Antosiu, bardzo podoba, że nawet jak nie ma sprzyjającej pogody, to nie spędzasz czasu bezczynnie. I dobrze, że fartuszek Mai sponsorował ten post, bo zasługuje na to, gdyż naprawdę pięknie na Tobie wygląda. A Ty pomagasz mamie z takim wdziękiem i zapałem, że aż trudno wzrok oderwać. No i ptaszki Cię odwiedzają, super pomysł z tym karmnikiem!
Prześlij komentarz