Chcecie widzieć jak wygląda poniedziałek rano u nas? Proszę bardzo :)
Ten spacer, bo był bonus od rodziców, bo chwilę przed miałem usg i bardzo, bardzo płakałem. Pan był bardzo miły i delikatny, ale ja po prostu nienawidzę leżeć na plecach a poza tym żel był zimny!
No ale nie było jak uciekać, bo tata mi trzymał nogi, mama jedna ręką trzymała mi łapkę, drugą główkę, trzecią włączała zwierzątka na ipadzie a czwartą dawała mi przytulić się do cycusia na otarcie łez. A łez było sporo. Cały dramat trwał prawie 15 minut, tylko po to, żeby kolejny raz się dowiedzieć, że to nic czym trzeba się martwić. Zbiera się minimalna ilość płynu w miejscu gdzie nie powinno go być, ale po prostu taki urok. Jednak Pani doktor chce co pół roku widzieć, że to nie rośnie i że nie ma zagrożenia dla moich nereczek, więc muszę to wycierpieć. Po zakończeniu badania tak jak i w lipcu pożegnałem się z klasą i zrobiłem do nich papa.






3 komentarze:
Po takich przeżyciach spacerek Ci sie należał bardzo, bardzo Antosiu.
Zdięcia śliczne a najbardziej podoba mi sie zdiecie 4 i 6 buziaczki:D
Pacałecku kochany, jakże bardzo Ci współczuję! Piętnaście minut badania USG to całe wieki dla takiego brzdąca jak Ty, bo przecież jeszcze nie możesz wiedzieć, że to jednak jest konieczne. Ale to Twoje "pa, pa" dla zespołu badającego na koniec jest bardzo obiecujące i daje nadzieję, że następnym razem już nie będziesz tego tak bardzo przeżywał:-). I podziękuj rodzicom, że poszli z Tobą później na spacer przy takiej słonecznej pogodzie, w czasie którego zapewne całkowicie zapomniałeś o niemiłych chwilach. Bardzo fajne zdjęcia i nietuzinkowe ujęcia!
Piękne selfiaki, całuchy :*
Prześlij komentarz