Maja w piątek narysowała swoje wspomnienia z ferii z Galway. Nie mogłem dopuścić, żeby jej jedyne wspomnienia dotyczyły zakupów spożywczych (tesco) i ubraniowych (penneys, wybaczcie pisownie ;)
Dlatego też w sobotę wybraliśmy się na farmę.
KLIK I było ekstra! Zresztą sami zobaczcie na zdjęciach:
3 komentarze:
Antoś, o ile sobie przypominam, to Ty już byłeś na tej farmie (no, teraz rozumiem zapowiedź nowego posta w Sneak Peek). Ale o ile sama farma może się nie zmieniła, to na pewno Ty się zmieniłeś i teraz możesz sobie już pozwolić na bardziej "dorosłe" zabawy, a na pewno na ich większą różnorodność. Tym bardziej, że obok rodziców towarzyszyły Ci niezrównane w zabawach kuzynka Maja i ciocia Ola:-). Piękna pogoda, śliczne zdjęcia, wiele radości...
Jak to dobrze Antosiu, że rodzice biorą Cię w takie miejsca jak farmy ze zwierzątkami i place zabaw.Bo teraz jak przyleciała Ciocia Ola i kuzynka Maja to już ich dzielnie oprowadzałeś, czułeś sie pewnie jak byś tam był kilka razy.Tak Ci ślicznie w tym sweterku co Ci kupiła Ciocia Andreea i Wujek Lucjan, dobrze, że go ubrałeś bo tak szybko rośniesz, że za niedługo będzie mały na Ciebie.....buziaczki***
Pozdrowionka dla Oli i Maji!. A sweterek pięknie leży. Pasuje Ci! Ne, bój, jak sie zrobi mniejszy to w Peles znajdziemy następny hehe.
Prześlij komentarz