czwartek, 27 lutego 2014

Lans w centrum miasta

Wczoraj poszedłem do moich kaczek i w sumie okazało się, że to nie kaczki tylko rybitwy a czasem łabędzie, ale już nie będziemy zmieniać nazwy miejsca, bo wszyscy wiedzą o co chodzi. No i jak doszliśmy do kaczek to ja już od 20 minut spałem, więc mama zabrała się za naukę. Ale jak tylko kuknęła do wózka czy wszystko ok, zobaczyła to i się przeraziła:


Pacałki były ON jak to tata mówi, co oznacza, że z nauki nici. Wyruszyliśmy więc w dalszą trasę. Jak już było wiadomo, że nie będę dłużej spał, mama zabrała mnie do TK Maxxa, żebym pomógł jej wybrać koszulkę na ćwiczenia. Nie podobało mi się w tym sklepie! Byliśmy na parterze, a rzeczy dla mnie i zabawki są na drugim! Więc dałem wyraz swojemu niezadowoleniu dość głośno i już mieliśmy wychodzić ze sklepu, jak mama znalazła super koszulkę, a oznaczało to stanie w kolejce do kasy. Trochę w niej pobeczałem, ale podkoszulek mi się tak spodobał, że nawet zacząłem się cieszyć do tej świni.


 Ale najbardziej to się ucieszyłem jak wyszliśmy ze sklepu :)



Dziś ładniejsza pogoda, więc pospałem dłużej, bo jakieś 40 minut... Aha, chciałem napisać, że żaden niemowlak tu w Galway nie ma takiego wózka jak ja (chodzi o rozmiar kół i w ogóle o gabaryty). Mama przez prawie dwa miesiące doliczyła się tylko trzech gondolek (w tym dwie polskie). Większość dzieci ma malutkie stelaże z fotelikami samochodowymi na górze, więc jak spacerujemy z mamą to czujemy na sobie spojrzenia innych mam :) No, więc jak są takie ładne dni jak dziś, to możemy się polansować z mamą w mieście, a gdzie lepiej się lansować jak nie w samym centrum miasta!? (Te pomarańczowe paznokcie to od zupki, nie zdążyłem się domyć przed spacerem hihi). Kończę, bo idę się pluskać do moich kaczek, tych gumowych.





W następny piątek będzie niespodzianka, ale o tym w kolejnym poście!

Mokre buziaki oślinione :)

3 komentarze:

TONY pisze...

No to gratuluję takiego powozu! Nic dziwnego, że się oglądają i patrzą, po prostu zazdroszczą. Na następną wiosnę to będzie krzyk mody w Galway (na tą już nie zdążą sprowadzić):-).

Irenka pisze...

A wózeczek Ilonko to był Twój wybór tak,że możesz być dumna z wyboru,nam też miło z tego powodu.Ma dwie zalety
ładny i praktyczny i to najważniejsze.Płacz w sklepie Antka wskazuje, że w przyszłości nie będzie
lubił chodzić na zakupy.Typowe dla facetów:-)))

Irenka pisze...

:-) mama Cię zabrała do salonu mody, ładnie Antoś się prezentowałeś....tajemniczo:-)))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...