Na długi weekend przyjechali do nas ciocia Natalia (moja pierwsza baby sitter KLIK) z wujkiem Markiem. W piątek chcieliśmy ich zabrać do pabu, ale skończyliśmy w sklepie z butami. I w sumie dobrze, bo okazało się, że noga urosła w dwa miesiące o ponad numer i trzeba było szybko nowe buty kupić. No i dlatego, że u nas pogoda już całkiem się zrypała i trzeba było coś cieplejszego. Udało się wybrać, przetestowałem kilka par w sklepie i mam ładne butki jesienne.
Potem szybko do domu, bo babcia powiedziała, że światowy dzień makaronu był i tata zrobił swoją specjalność: penne siciliane al forno. Smakowało mi tak bardzo, że pod koniec jadłem chochelką. Winem nie pozwolili mi popić, ale i tak miałem śrubę, jak widać na ostatnim zdjęciu ze skarpetką na głowie.




2 komentarze:
No, Antoś, przypomnieliśmy sobie Twoje pierwsze spotkanie z ciotką Natalką, kiedy to mama musiała przed czasem opuścić ulubiony koncert, a Maja była też wtedy z Tobą. Nie wiedziałem, że tata potrafi przyrządzać tak smakowite penne siciliane al forno; pięknie uczcił światowy dzień makaronu! Na picie wina jeszcze musisz trochę poczekać (dobierałeś się dość mocno do butelki stojącej na stole), ale nie martw się, dziadek przechowuje jedną butelkę wina z własnej produkcji rocznik 2012, to kiedyś ją otworzymy:-).
Ale radość....:-) to po całym dniu?
czy po smakowitej kolacji przyrządzonej przez Tatę?....:)))
Prześlij komentarz