niedziela, 5 października 2014

Koko - farma Loughwell

Ostatnio jestem bardzo zainteresowany inwentarzem żywym, a szczególnie dźwiękami, które inwentarz wydaje. Od dłuższego czasu moje ulubione słowo to koko, ale ostatnio też powiększyłem słownictwo o kaka (czyli kwa-kwa) i ła-ła (czyli hał hał). Rodzice postanowili mi inwentarz żywy pokazać na żywo, bo ten co mam na jutubie (KLIK) to ponoć nie to samo.

I mieli racje! Dziś udało mi się zobaczyć na farmie w Loughwell tyle zwirzatek!!! Między innymi: kozy, kucyka, knurka, króliki, kaczki, indyki i osiołki! Najfajniejsze były te co wydawały dźwięki czyli koza, kaczki i knur. Dziwne, bo przy knurze tata mówił, że to mama, a mama, że to jest tata... Nie wiem o co im chodziło. Tak czy siak w drodze powrotnej w aucie nauczyłem się tak jak knur robić. KLIK

Po szybkim spacerze "z kamerą wśród zwierząt", rodzice porwali mnie do środka "stodoły". Dziś mamy pierwszy dzień paskudnej pogody, było brzydko i wiało i nie chciało im się marznąć na polu. Ja bym tam chętnie dalej stał przy zagrodzie i gadał z kozami (kokoko).

Na szczęście w środku też było super,mimo, że oprócz nas nikogo nie było. Zdjęcia możecie zobaczyć tu KLIK. Momentami zastanawiałem się tylko kto ma większą frajdę ja czy tata :P

Maja, tam jest taki czad! Szkoda, że nie odkryliśmy tego w wakacje, ale na następne wakacje bankowo tam jedziemy, a możemy też zrobić naszą imprezę urodzinową tam (ja zaproszę Ciebie a Ty mnie haha).






Więcej na jutubie. 

Dobranoc i koko (tylko ja wiem, co koko tak naprawdę znaczy)

7 komentarzy:

Unknown pisze...

mega czad byl!

asiek pisze...

no czad, mozna sie od wszystkiego odbijac i nie zrobic sobie kuku! czy koko... ;)

Miłcia pisze...

Superrr i pusto chociaż jakiś kolega oprócz taty by się przydał do zabawy :) pewnie tam jeszcze nie raz pojedziecie :)

TONY pisze...

Masz rację, Antoś, dźwiękom wydawanym przez zwierzątka, pokazanym na You Tube, jest daleko do dźwięków słuchanych w naturze (na przykład pokazane jest zdjęcie pudelka, a słychać głos jakiegoś wielkiego brytana:-)). Ależ ta farma Loughwell to świetne miejsce do zabaw takich brzdąców jak Ty! Najwyższe wyrazy uznania za konsekwentne stosowanie zasad bezpiecznego schodzenia z najmniejszego nawet stopnia (zawsze najpierw nóżkami w odwróconej pozycji:-)). Tylko w swoim mieszkaniu musisz pamiętać, że nie wszędzie jest tak miękko, jak w Loughwell.

TONY pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
IRENKA pisze...

ale Antoś odważny,wchodzi wszędzie, ale najbardziej pilnuje swoich bucików:D

Unknown pisze...

hehe, no Antek przy zejściu przybrał pozycję asekuracyjną -bardzo dobrze! :P no i butki swoje nosi co by nikt nie ukradł.. a ciotka chyba nigdy nie bawila sie w takim miejscu jak byla mała.. teraz moglaby to nadrobić, bo tez mi sie podoba to miejsce ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...