Dziś w Galway ostatni dzień Festiwalu Sztuki dla Dzieci. Nie za bardzo powiem Wam co było w programie, bo zmaltretowałem program festiwalu podczas obiadu. Ale za to podzielę się z Wami zdjęciami z Amococo, czyli instalacji - labiryntu kolorów i dźwięków.KLIK. Było super, przypomniał mi się czas spędzony w brzuchu mamy. A na jutubie możecie zobaczyć jak tam szalałem z mamą i ciocią Agnieszką.
3 komentarze:
Antosiu! jak to dobrze, że mama Cię tam zabrała, byłeś chyba najmłodszy na tym festiwalu.Ale zabawę miałeś znakomitą, dawałeś radę***
Antoś, jak to dobrze, że Twoi rodzice tak dbają o Twój rozwój. Amococo wygląda super, wygodne chodzenie w skarpetkach jest tam jak najbardziej uprawnione i nawet wymagane, a w dodatku obić to się można jedynie o innego uczestnika zabawy, ale nie o żadną ścianę:-). I w dodatku jakie tajemnicze otoczenie! Raj dla brzdąców żądnych przygód.
no Antek widzialam caly czas w amoku był w tym amococo... ;)
Prześlij komentarz