sobota, 27 lutego 2016

Żeleźnikowa po raz drugi

Ponieważ mam zaległości i kilka postów do napisania zacznę od najnowszego, póki pamięć świeża. Wycieczka też świeża jak bułeczki, bo dopiero z niej wróciliśmy. Ja już śpię, a Franek jeszcze śpi, bo cały spacer oczywiście przespał. 

Mama właśnie wyświetliła posta z pierwszej wycieczki do Żeleźnikowej (27.10.2013) i zawstydzona odkryła, że podczas dzisiejszego spaceru nie zrobiła ani jednego zdjęcia Frankowi jak śpi w wózku. Jej jest ogromnie przykro i wstyd. Nie można porównać nas, jedynie co można napisać, to to, że Franek też ma cumelka z baranem. Ja podczas spaceru prawie dwa lata temu wyglądałem tak: KLIK. 

A tutaj macie zdjęcia z dziś. Skład prawie ten sam: mama, babcia i dziadek i ciocia Pati plus nowy członek ekipy Franciszek. Tak samo jak ja, Franek zjechał wózkiem z Majdanu prowadzony przez dziadka w towarzystwie cioci.

Poza tym na spacerze wiele atrakcji: rzucanie kamyków do rowów z wodą, robienie kulek śnieżnych, sikanie na trawę i jazda wózkiem. W powietrzu czuć wiosnę a słoneczko pięknie grzało.











3 komentarze:

Unknown pisze...

Ślicznie tam, fajowa wycieczka :-D

IRENKA pisze...

Teraz wyprawa na wycieczkę do Zeżnikowej zabrała nam trochę więcej czasu.Bo przecież
mieliśmy malutkiego Franusia.I dlatego trzeba było jechać dwoma samochodami.
Ale co to była za przyjemność spacerować z rodzinką w coraz większym składzie.
Podziwiać piękne krajobrazy, oddychać świeżym powietrzem i podziwiać łono natury.
A Franuś miał dodatkową atrakcję bo dziadek z ciocią Patrycją z powrotem przespacerowali się
wózeczkiem z Majdanu do domu:-))))

TONY pisze...

Po poprzedniej wycieczce do Żeleźnikowej babcia Irenka napisała m. in.: "A ja myślę, że jak Antoś przyjedzie teraz do nas to pójdziemy na taką samą wycieczkę tylko już w innym wózeczku." A tymczasem, kiedy poszliśmy znów do Żeleźnikowej, to wózeczek był ten sam, tylko pasażer inny, czyli Franiu:-). Ale Antoś jednak rzeczywiście korzystał też z innego wózka, tym razem drabiniastego... Babcia z dziadkiem nawet nie marzyli, remontując jakiś czas temu ten wózek, że będzie on jeździł po tak odległych górkach, wożąc w dodatku kochanego Antosia. Mają więc teraz dodatkową radość!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...