niedziela, 12 stycznia 2014

Pierwszy post

Pierwszy post będzie króciutki, ale za to treściwy. Ten blog to jest niespodzianka od nas, rodziców Pacałka dla dziadków na otarcie łez po naszym wyjeździe do Galway. Jest 22.23, ja spim wykąpany, rodzice siedzą w salonie na komputerach.

Podróż do Galway składała się z trzech etapów: wycieczki do Krakowa, do cioci Asi, gdzie zjedliśmy pyszną tartę z łososiem i gdzie poznałem nowych wujków: Matysa i Łysego i ciocię Ilonkę z mężem Wojtkiem i małą Lenką. Na chwilkę wpadła też ciocia Patrycja, żeby pocałować moje małe syrki na pożegnanie...

Potem rozpakowałem swoją walizeczkę, wypakowałem zabawki, fyrtnąłem się na brzuch i tak sobie u cioci urzędowałem. Ma super przytulne mieszkanko, super telewizor i na pewno tam niedługo wrócę.



Następnego dnia ciocia Asia podarowała mi podusie, żeby lepiej mi się leciało i zawiozła nas na lotnisko. Mama była bardzo zestresowana podróżą, ale na szczęście na lotnisku przez gigantyczne kolejki trzeba było się bardzo sprężyć, że nie było w ogóle czasu na stres i nerwy. W samolocie rodzice udawali, że miejsce obok nich jest zajęte i kazali mi tam leżeć, mówili, że nikt nie będzie chciał obok nich siadać jak zobaczą mnie, ale nie wiem o co im chodziło!!?? Tak czy siak, nikt nie usiadł, więc część trzygodzinnego lotu spędziłem na własnym fotelu w samolocie i byłem bardzo szczęśliwy, szczególnie wtedy gdy mama ściągnęła mi pampersa :)


Potem trochę pospałem, ale jakieś dziecko obudziło mnie swoim płaczem, więc pooglądałem z tatą smerfy na ipadzie i zasnąłem sobie przy lądowaniu. Obudziłem się już przed lotniskiem, gdzie mama czekała ze mną na tatę, który odbierał bagaże i zaprowadził nas do swojego samochodu. Bardziej byłem zainteresowany gryzakiem, niż autem taty, ale auto jest fajne i fajnie się w nim śpi, więc przespałem całą drogę z Dublina do Galway.


Obudziłem się już w mieszkaniu, strasznie głodny, więc wymusiłem obiad bardzo szybko, mama ledwo zdążyła ściągnać buty :) Potem oprowadzili mnie po nowym mieszkanku i zrobili najfajniejszą rzecz, ściągnęli pieluche i pozwolili fyrtać się tam i z powrotem na łóżku z gołą dupką. Byłem bardzo szczęśliwy.


Wieczorem trochę pomarudziłem, bo rodzice chcieli mnie szybko uspać, a ja chciałem się jeszcze bawić, w końcu zasnąłem, ale za to o 5 rano zmusiłem mamę, żeby bawiła się ze mną przez godzinę. Po krótkiej drzemce obudziłem tatę, bo byłem bardzo podekscytowany nowym miejscem i chciałem się bawić.

W niedzielę pogoda już nie była taka śliczna jak w dniu przylotu. Lało i wiało i rodzice za bardzo nie wiedzieli co ze mną zrobić, więc zabrali mnie do tesco, żeby kupić mi pieluchy i proszek do prania. Wiem, że liczyli na to, że zasnę w samochodzie i że pośpie podczas zakupów, ale nie mogłem spać, bo musiałem sobie wybrać nową zabawkę, bo wszystkie stare już mi się znudziły. Jak wróciliśmy zjadłem obiad i bawiłem się znów z gołą dupinką i gryzłem nową zabawkę.

Aha, rodzice kupili mi też organiczne jabłka, bo mama martwiła się, że dawno nie robiłem kupy, i akurat jak tata ucierał mi jedno jabłuszko zwaliłem potężną kupę, ale oni nie zauważyli tego i wciskali mi sok z jabłka, który średnio mi smakował. Chyba było to dla nich coś ważnego, bo mówili o tym pół dnia i zrobili mi pełno zdjęć jak wypluwałem to dookoła siebie :)


Jak już zwaliłem tą kupę, to znów zacząłem się fyrtać na brzuch, bo położyli mnie na podłodze w salonie.




Miał być krótki post, ale miałem dzień pełen przygód, więc trzeba opisać wszystkie. Ale tata już musi iść spać, bo rano idzie do pracy, a mama boi się, że się zaraz obudzę, wiec napisze tylko krótko, że poszliśmy jak się troszkę przejaśniło na spacer po okolicy, i zasnąłem a potem spałem w pokoju przy otwartym oknie.


A na koniec wykąpali mnie w wannie, jak prawdziwego człowieka a nie jakieś tam niemowlę i było super. Miałem pełno miejsca do kopania i wierzgania, ale niestety mimo prób, nie udało mi się tam fyrtnąć na brzuch :)


Dobranoc!

6 komentarzy:

Unknown pisze...

Pacałek Ty mały wariacie, nawet telepatycznie możesz posty umieszczać w necie :P szacun!

Unknown pisze...

to juz kwestia dni kiedy pacałek zacznie pisac programy wirusowe zeby wykrasc pieluchy z fabryki

Mama Irena pisze...

Antoś byłeś dzielny, gratulację:D

IRENKA pisze...

Pierwszy spacer Taty z Antosiem
po Irlandzkiej ziemi....Tata dumny z syna bo bardzo ładnie zniósł podróż:-)

IRENKA pisze...

mieszkanie cioci Asi bardzo przyjemne:-)

IRENKA pisze...

mieszkanie cioci Asi bardzo przyjemne:-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...