Podróż do Galway składała się z trzech etapów: wycieczki do Krakowa, do cioci Asi, gdzie zjedliśmy pyszną tartę z łososiem i gdzie poznałem nowych wujków: Matysa i Łysego i ciocię Ilonkę z mężem Wojtkiem i małą Lenką. Na chwilkę wpadła też ciocia Patrycja, żeby pocałować moje małe syrki na pożegnanie...
Potem rozpakowałem swoją walizeczkę, wypakowałem zabawki, fyrtnąłem się na brzuch i tak sobie u cioci urzędowałem. Ma super przytulne mieszkanko, super telewizor i na pewno tam niedługo wrócę.
Obudziłem się już w mieszkaniu, strasznie głodny, więc wymusiłem obiad bardzo szybko, mama ledwo zdążyła ściągnać buty :) Potem oprowadzili mnie po nowym mieszkanku i zrobili najfajniejszą rzecz, ściągnęli pieluche i pozwolili fyrtać się tam i z powrotem na łóżku z gołą dupką. Byłem bardzo szczęśliwy.
Wieczorem trochę pomarudziłem, bo rodzice chcieli mnie szybko uspać, a ja chciałem się jeszcze bawić, w końcu zasnąłem, ale za to o 5 rano zmusiłem mamę, żeby bawiła się ze mną przez godzinę. Po krótkiej drzemce obudziłem tatę, bo byłem bardzo podekscytowany nowym miejscem i chciałem się bawić.
W niedzielę pogoda już nie była taka śliczna jak w dniu przylotu. Lało i wiało i rodzice za bardzo nie wiedzieli co ze mną zrobić, więc zabrali mnie do tesco, żeby kupić mi pieluchy i proszek do prania. Wiem, że liczyli na to, że zasnę w samochodzie i że pośpie podczas zakupów, ale nie mogłem spać, bo musiałem sobie wybrać nową zabawkę, bo wszystkie stare już mi się znudziły. Jak wróciliśmy zjadłem obiad i bawiłem się znów z gołą dupinką i gryzłem nową zabawkę.
Aha, rodzice kupili mi też organiczne jabłka, bo mama martwiła się, że dawno nie robiłem kupy, i akurat jak tata ucierał mi jedno jabłuszko zwaliłem potężną kupę, ale oni nie zauważyli tego i wciskali mi sok z jabłka, który średnio mi smakował. Chyba było to dla nich coś ważnego, bo mówili o tym pół dnia i zrobili mi pełno zdjęć jak wypluwałem to dookoła siebie :)
Jak już zwaliłem tą kupę, to znów zacząłem się fyrtać na brzuch, bo położyli mnie na podłodze w salonie.
Miał być krótki post, ale miałem dzień pełen przygód, więc trzeba opisać wszystkie. Ale tata już musi iść spać, bo rano idzie do pracy, a mama boi się, że się zaraz obudzę, wiec napisze tylko krótko, że poszliśmy jak się troszkę przejaśniło na spacer po okolicy, i zasnąłem a potem spałem w pokoju przy otwartym oknie.
A na koniec wykąpali mnie w wannie, jak prawdziwego człowieka a nie jakieś tam niemowlę i było super. Miałem pełno miejsca do kopania i wierzgania, ale niestety mimo prób, nie udało mi się tam fyrtnąć na brzuch :)
Dobranoc!

6 komentarzy:
Pacałek Ty mały wariacie, nawet telepatycznie możesz posty umieszczać w necie :P szacun!
to juz kwestia dni kiedy pacałek zacznie pisac programy wirusowe zeby wykrasc pieluchy z fabryki
Antoś byłeś dzielny, gratulację:D
Pierwszy spacer Taty z Antosiem
po Irlandzkiej ziemi....Tata dumny z syna bo bardzo ładnie zniósł podróż:-)
mieszkanie cioci Asi bardzo przyjemne:-)
mieszkanie cioci Asi bardzo przyjemne:-)
Prześlij komentarz