Tym razem na farmę zabrałem brata i babcię. KLIK KLIK
Wybaczcie, że nie będę dużo pisał, ale za 10 minut jest mecz Polska - Niemcy i idziemy kibicować.
Ale za to dodam dużo zdjęć (m.in. zdjęcie na traktorze do mojej kolekcji zapoczątkowanej przez babcię Irenkę:).
Polska Gola!
3 komentarze:
O jaa, ale super ta farma! tak fajnie zagospodarowna! tyle atrakcji i żywe, prawdziwe zwierzątka na wyciąnięcie ręki. rude świnki są słodkie :) w ogóle wygląda to tak, jakby kazdy kto tam przyjdzie mógł sobie robić co chce: karmić i dotykać zwierzęta, jezdzic na osiolku, na traktorze i po torze gokartowym. no i maly Franek tez dołączył :) ale to dla niego przeżycie pewnie.. ;) u nas taka farma mogłaby powstać, bo super to wygląda!
Witam Cię Antosiu z rodzinką.To jest Twoje chyba ulubione miejsce ...farma ze zwierzątkami
na żywo, traktor i inne atrakcje takie wyjazdy długo pozostają w pamięci.
Teraz jeszcze dołączył Twój ukochany brat Franek.I widzę, że też się dobrze bawi.
Babcia Irenka też na kilka dni wyjechała do Krakowa.Pogoda śliczna można się zrelaksować i odpocząć nad Wisłą:-D
Tak, Antoś, to już trzecia Twoja wizyta na farmie Loughwell, ale w jakże już innych warunkach! Wcześniej bowiem miałeś roczek i dwa miesiące, a następnie półtora roczku, kiedy ją zwiedzałeś. A teraz oglądasz ją z perspektywy prawie trzylatka, i w dodatku w towarzystwie pięciomiesięcznego (dzisiaj) braciszka Franusia. I chociaż niektóre zwierzątka są podobne, a może nawet takie same (dotyczy to również maszyn), to Ty już patrzysz na nie z innej perspektywy. I nie boisz się żadnych przeszkód na torze ani kierowania ciągnikami, gokartami czy innymi urządzeniami! A jak Franuś dobrze sobie radzi w pomieszczeniu obok zjeżdżalni... Podziękuj mamie i babci za to, że tak dbają o Wasz rozwój...
Prześlij komentarz