Wczoraj rozpoczął się festiwal sztuki w Galway. Dziś pogoda była łaskawa, więc wieczorem pojechałem z rodzicami poobcować z tą sztuką. Na pierwszy ogień poszedł Podniebny Wieloryb australijskiej artystki Patrici Picinini. Czyż nie jest uroczy?
W następnych dniach mamy w planie podziwianie pozostałej twórczości tej pani
KLIK.
Sztuka sztuką, ale większe wrażenie zrobiły na mnie kałuże i kamyczki, na tacie spodnie, które wypaprał trawą tarzając się ze mną a na mamie dzisiejsze zdobycze z polskiego sklepu (pomidory malinowe mniam).
ps. We wszystkich innych krajach ten cyckowy balon lata, u nas niestety ze względu na warunki pogodowe tylko powiewa przywiązany linami. Cóż za niespodzianka! :)
6 komentarzy:
Ale wspaniały wieloryb tzn taki cycoryb chyba aż dziwne że się go nie bałeś :) i pogoda taka jak w u nas od dwóch dni tyle że u nas chyba cieplej. Niedługo Antku babcia dołączy do tego obcowania ze sztuką ;) i z Tobą <3. of course. Buziaki
dokładnie to taki cycoryb był hehe
to komentowałem ja, tata
Super to wygląda,ale wrzucanie kamyczków do wody to jednak ulubiona czynnośc
Antosiu, babcia Irenka coś o tym wie.Podniebny Wieloryb jest bardzo uroczy.
U nas ten balon przy Gorczańskiej napewno by latał bo tu jest wiaterek lekki
i piękna pogoda.Twój Tata i wujek Arek puszczali u nas latawca i unosił sie pięknie
w górę aż nie mogli go utrzymać.A babcia Irenka też chciała się wybrać w tym roku na ten
festiwal ale plany się zmieniły, dlatego Antosiu rób zdięcia i pisz bloga będę oglądać i
podziwiać:-)))
No, trzeba mieć niezłą wyobraźnię, żeby stworzyć takiego podniebnego wieloryba. Ale dzieło jest naprawdę imponujące i przede wszystkim doskonale sfotografowane w różnych ujęciach. Dobrze, że jest przywiązane do ziemi, bo inaczej przy tej wietrznej pogodzie zapewne migiem wróciłoby do Australii:-). A jakie piękne są te zdjęcia, na których Ty z mamą i tatą patrzycie z podziwem i zadumą na ten dziwny balon. Sztuka sztuką, ale rzucanie kamyczkami do kałuży jest nie mniej interesujące; wiemy coś o tym z czasów, kiedy byłeś w Porębie. Jak Antosiu znów do nas przyjedziesz, to okazji do takich ćwiczeń nie zabraknie, a i mama mogłaby skorzystać z pomidorów malinowych nawet prosto z krzaka, jako że babcia Irenka akurat ma takie na grządkach:-).
Ale ta Picinini ma odjechane projekty, dobra babiczka, Antek łyka sztukę :)
Prześlij komentarz