wtorek, 14 lipca 2015

Podniebny wieloryb

Wczoraj rozpoczął się festiwal sztuki w Galway. Dziś pogoda była łaskawa, więc wieczorem pojechałem z rodzicami poobcować z tą sztuką. Na pierwszy ogień poszedł Podniebny Wieloryb australijskiej artystki Patrici Picinini. Czyż nie jest uroczy?
W następnych dniach mamy w planie podziwianie pozostałej twórczości tej pani KLIK.

Sztuka sztuką, ale większe wrażenie zrobiły na mnie kałuże i kamyczki, na tacie spodnie, które wypaprał trawą tarzając się ze mną a na mamie dzisiejsze zdobycze z polskiego sklepu (pomidory malinowe mniam).

ps. We wszystkich innych krajach ten cyckowy balon lata, u nas niestety ze względu na warunki pogodowe tylko powiewa przywiązany linami. Cóż za niespodzianka! :)














6 komentarzy:

Miłcia pisze...

Ale wspaniały wieloryb tzn taki cycoryb chyba aż dziwne że się go nie bałeś :) i pogoda taka jak w u nas od dwóch dni tyle że u nas chyba cieplej. Niedługo Antku babcia dołączy do tego obcowania ze sztuką ;) i z Tobą <3. of course. Buziaki

Unknown pisze...

dokładnie to taki cycoryb był hehe

Unknown pisze...

to komentowałem ja, tata

IRENKA pisze...

Super to wygląda,ale wrzucanie kamyczków do wody to jednak ulubiona czynnośc
Antosiu, babcia Irenka coś o tym wie.Podniebny Wieloryb jest bardzo uroczy.
U nas ten balon przy Gorczańskiej napewno by latał bo tu jest wiaterek lekki
i piękna pogoda.Twój Tata i wujek Arek puszczali u nas latawca i unosił sie pięknie
w górę aż nie mogli go utrzymać.A babcia Irenka też chciała się wybrać w tym roku na ten
festiwal ale plany się zmieniły, dlatego Antosiu rób zdięcia i pisz bloga będę oglądać i
podziwiać:-)))

TONY pisze...

No, trzeba mieć niezłą wyobraźnię, żeby stworzyć takiego podniebnego wieloryba. Ale dzieło jest naprawdę imponujące i przede wszystkim doskonale sfotografowane w różnych ujęciach. Dobrze, że jest przywiązane do ziemi, bo inaczej przy tej wietrznej pogodzie zapewne migiem wróciłoby do Australii:-). A jakie piękne są te zdjęcia, na których Ty z mamą i tatą patrzycie z podziwem i zadumą na ten dziwny balon. Sztuka sztuką, ale rzucanie kamyczkami do kałuży jest nie mniej interesujące; wiemy coś o tym z czasów, kiedy byłeś w Porębie. Jak Antosiu znów do nas przyjedziesz, to okazji do takich ćwiczeń nie zabraknie, a i mama mogłaby skorzystać z pomidorów malinowych nawet prosto z krzaka, jako że babcia Irenka akurat ma takie na grządkach:-).

Unknown pisze...

Ale ta Picinini ma odjechane projekty, dobra babiczka, Antek łyka sztukę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...