W inny weekend wybraliśmy się 20 km pod Galway na farmę Turoe. Byliśmy bardzo zaskoczeni, że odkrylismy ją tak późno, bo atrakcji było mnóstow, jak zwykle brakowało czasu. Zwierzaki były fajne, ale to potężna hala przypominająca gigatyczny dmuchany zamek to był hit! Z jedej części dla maluszków korzystał Franek, ja odważyłem się przejść do tej dla starszych dzieci i mimo, że wszedłem na potężną zjeżdzalnie z której się bałem zjechać (i musieli mi pomagać z niej zejść) i tak miałem ubaw po pachy. Rodzice trochę mniej, bo co chwilę znikałem im z pola widzenia pod olbrzymimi dmuchanymi grzybami, a dorośli mieli zakaz wstępu na materace, więc nie mogli mnie szukać.
Na koniec lody, a w aucie spalismy już za pierwszym zakrętem, byliśmy padnięci. Fajna farma, polecamy tym, którzy jeszcze tam są - Turoe Pet Farm
KLIK
A teraz focie:
ps. Ola prosimy o wsparcie nas focią lamy.
1 komentarz:
Antosiu, to rzeczywiście fantastyczna farma z różnymi zwierzętami, ale teraz, będąc od czasu do czasu w Porębie, też możecie pooglądać sobie na żywo podobne zwierzątka, tyle że możliwość ich spotkania wymaga poniesienia nieco więcej wysiłku:-). Szkoda tylko, że nie ma w pobliżu takiej pięknej hali zabaw z nadmuchiwanymi zjeżdzalniami i przeszkodami, bo bawić się w niej to naprawdę wielka frajda! Zauważyłem też, że coraz częściej grasz z tatą w piłkę nożna, co mnie bardzo cieszy, bo też bym z tobą chętnie zagrał:-).
Prześlij komentarz