Myśleliście już, że to koniec bloga? O nie! Wreszcie mamy dwa warunku, które są koniecznie do napisania nowego posta: czas i komputer. I akurat takie dwa "luksusy" się przytrafiają mamie, bo pojechała znów do Sztokholmu na wyjazd służbowy (chyba sprawdzać dach :) z tego co tłumaczyła.
Jakoś nie mogłem zrozumieć czemu znów tam musi jechać (mama, ale przecież masz w Krakowie pracę, nie masz??), ale obiecała, że poszuka transformersa, który zmienia się w helikopter, więc pozwoliłem jej jechać.
A za to my znów podbijamy Nowy Sącz i Porębę, tym razem z tatą, więc mniej łez niż poprzednio (nie zrozumcie mnie źle, ostatnio byliśmy bardzo dzielni, tylko po prostu tak dziwnie było jak nagle zabrakło may i taty). Łzy za to roni mama, bo strasznie za nami tęskni. Chociaż nie narzeka na to, że ma całe łóżko tylko dla siebie, nie musi wstawać co godzinę w nocy, ma czas na peeling, czytanie książek i leżenie przed tv:)
Ok, ale nie o tym będziemy pisać, tylko o tym co się ostatnio u nas wydarzyło. A wydarzyło się dużo... Nie mieszkamy już w Galway, z bólem serca opuściliśmy Zieloną Wyspę i będziemy tęsknić bardzo za naszymi przyjaciółmi z Irlandii. Ale jednak serce rodziców bardziej tęskniło za Polską. I nasze malutkie serduszka też się bardzo cieszą, że mamy tyle osób blisko i możemy korzystać z ich pomocy przy bawieniu się z nami :)
Do Galway na pewno wrócimy, ale tymczasem tyle ciekawych miejsc do zobaczenia w najbliższych okolicach. Nasze polskie przygody zaczeliśmy w sobotę od pięknego Parku Ojcowskiego. Największą atrakcją było tarzanie się po zielonej trawie i oglądanie ważek, która latał nad stawem.
Na pewno tam wrócimy, na pewno na rowerach :)
ps. Jeśli zastanawiacie się co nosi Antoś na plecach na zdjęciu nad stawem, to jest to własnego pomysłu spadochron.
:)
1 komentarz:
Tata Marcin może być dumny z pobytu - było nie było - w pięknym, Ojcowskim w końcu Parku Narodowym:-). Wycieczka tam z całą rodziną może trochę osłodzi Wam tęsknotę za Galway, gdzie podobne wycieczki były bardzo częstym zjawiskiem, co zresztą jest dobrze udokumentowane we wcześniejszych postach, Antosiu... A ten Twój spadochron nad stawem to świetny pomysł, chociaż sądzę, że mógłby on tam raczej pełnić funkcję kamizelki ratunkowej:-).
Prześlij komentarz