niedziela, 11 stycznia 2015

Powrót...

Niestety miesięczne wakacje się skończyły i trzeba było wracać. Jak zwykle mieliśmy pecha i przez silny wiatr wiejący z zachodu nasz lot wydłużył się o godzinę. Lecieliśmy pod wiatr przez większość trasy. Ale lot był super, tak się złożyło, że akurat trzecie miejsce obok nas było wolne, więc po starcie zasnąłem i spałem nawet podczas lądowania (zdjęcie z pasem). Rodzice oblali to tradycyjnie lampką wina :)  Potem tata się przesiadł, a ja mogłem rozciągnąć się na dwóch fotelach.
 
Oprócz tego mama znalazła receptę na bezstresowy lot: słowacka stewardesa. Śmiesznie gadała, zakładając, że wszyscy Polacy na pokładzie znają słowacki, a na koniec ostrzegała podczas wyjścia, że POZOR, bo strašně fuka vitr!!
No i faktycznie, wiało tak, że auto wujka, który po nas przyjechał zostało uszkodzone, gdy wiatr wygiał drzwi, które powyginały karoserię.
A tata prawie dostał zawału serca, jak zobaczył mój wózek porwany przez wiatr i przewalony. Nie zauważył, że mama szybko mnie przełożyła do auta chwilę przed.
 
W aucie znów zasnąłem, bo auto na autostradzie było kołysane wiatrem niczym statek na morzu.
Jak w końcu weszliśmy do domku o 3 w nocy, byłem tak wyspany, że jak dorwałem się do moich zabawek, to nie chciałem iść spać, tylko się bawiłem.










4 komentarze:

IRENKA pisze...

:-)))żeby nie ten wiatr to powrót byłby
idealny***

Miłcia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Miłcia pisze...

Tego bjoga jus baba widzała :))Taki kochany śpioch wymęczony pożegnaniami, jescse, jescse, jescse ... ;)

TONY pisze...

Antoś, nic dziwnego, że tak mocno spałeś w samolocie i potem w aucie. Po opróżnieniu takiej buteleczki wina...:-). Ale zdjęcia są urocze, każde z osobna! Aż strach pomyśleć, że w tak mocnym wietrze lecieliście, no i na szczęście Mama zdążyła Cię zapakować do auta przed wywróceniem wózka przez ten wiatr. Przeżyliście trudną przygodę, brrr...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...