Po miesiącu treningu pieluchowego nareszcie odkryłem, że nocnika używa się w tym samym celu co pieluchy:
Efekt treningu:
Liczba sików w nocniku: 0 (uciekam i sikam zaraz obok)
Liczba kupsztali: 0
Chyba jednak dziadek i pan hydraulik maja rację, że jestem za mały. A poza tym uwielbiam robić kupę na stojąco, w kącie, biegając jak szalony po pokoju chwilę wcześniej. Żeby się nie zniechęcić ogłaszamy przerwę do odwołania. Poza tym mam wakacje już za 10 dni.
Dobranoc



2 komentarze:
:-))) ale sesja....Antoś znalazłeś inne przeznaczenie pieluch i nocniczka...haha. Idzie zima to szukasz przykrycia na głowę...haha
Na ostatnim zdięciu super kapelusz.
pozdrawiam pieluchową rodzinkę:-)))
Nie przejmuj się, Antoś. Chociaż trening nocnikowy nie pozwolił jeszcze na osiągnięcie, hm, głównego celu, to za to doprowadził do zrobienia uroczych zdjęć. Przedni pomysł! Szkoda, że reżyserzy pierwszych westernów nie mogli tych zdjęć oglądać, bo dzisiaj mielibyśmy zupełnie inny wzór kowbojskiego kapelusza:-).
Prześlij komentarz