Huragan uderzył wczoraj w nasze wybrzeże, więc jesteśmy uwięzieni w domu. Na szczęście mamy umywalkę z ciepłą wodą przy której można stać pół dnia, więc czas jakoś się szczególnie nie dłuży. W przerwach od zabawy wieszamy pranie, sprzątamy, robimy sobie fryzury, pieczemy, takie typowe męskie zajęcia ;)
A dziś zaczynamy pakowanie, bo moi drodzy, nie wie czy wiecie, ale do wylotu pozostały jedynie dwa dni! Za dwa dni dokładnie o tej porze będziemy w drodze na lotnisko. Tym razem lecimy z Shannon, więc może nie będzie ta podróż tak męcząca jak zwykle.
Ale nie narzekamy! Mamy naprawę bardzo dużo szczęścia, bo pozostałe dwa bloki na naszym osiedlu nie maja prądu! I to od soboty (dziś już środa, tata mówi, że to typowe dla nich). Wyobraźcie sobie jaki ból, bo tutaj wszystko jest na prąd: ogrzewanie, woda, już nie wspominając o ładowaniu tableta, żeby były bajki! Co za koszmar! Chyba wszyscy na ten czas się ewakuowali do lokali zastępczych, bo wejścia do bloków pilnuje ochrona a wieczorem wszędzie ciemno jak w nosie.



2 komentarze:
:-)o jejku ale się uśmiałam z tych zdjęć,no to macie szczęście, że jest prąd:D a podobno w Wielkiej Brytanii dzisiaj szaleje huragan 130 km/godz.
Teraz widać, jak potrzebne są alternatywne źródła energii. Bez prądu to nawet pewnie byłyby kłopoty z wodą w umywalce:-). To dobrze, Antoś, że pomagasz mamusi w wieszaniu prania. A fryzurę masz świetnie zrobioną... to się nazywa chyba "na Irokeza"?:-)
Prześlij komentarz