Mimo, że wiele rzeczy potrafię już sam zrobić (np. ściągnąć skarpetki, zjeść jajecznicę i umyć się w umywalce) w kilku kwestiach potrzebuję pomocy. Ponieważ przez następny miesiąc mam zamiar mieć wielu opiekunów, chcemy ułatwić im życie tym postem :) Postanowiliśmy z mamą napisać króciutki informator, na wypadek gdyby mama i tata wymknęli się do kina, na narty albo na piwo albo spali po imprezie i udawali, że ich nie ma, straszni ;)
Moja rutyna wygląda mniej więcej tak (czas irlandzki):
8-8.30 pobudka, pół godziny leżenia z mamą w łóżku i przytulanie plus pierwsze śniadanie ;)
9 ubieranie, czyli biegnie z gołą pupą i uciekanie mamie
10 drugie śniadanie (parówka mniam, kromka z szynką, serek, omlecik, jajecznica z dwóch jaj, albo z jednego i z pomidora, owoce, muffinki domowej roboty, baton owsiany, zależy na co mam akurat ochotę, a tym bardziej co akurat jest). Ostatnio porwałem mamie ogórek z talerza i wsunąłem aż mi się uszy trzęsły, a kiedyś nie chciałem. Ogólnie to jestem otwarty na śniadaniowe opcje, bo czasem brakuje nam pomysłów.
10.30, 11 spacer Jak już spacer mi się dłuży, albo zaczynam marudzić a muszę siedzieć na wózku, żeby dojechać do domu trzeba mi dać to KLIK uwielbiam je jeść :) A przy okazji to nie polecamy wyciągania mnie z wózka jak marudzę, dopiero wtedy jak płaczę. Ponad 12 kilo na jednej ręce i wózek z zakupami w drugiej tylko dla strongmenów. A ja jestem bejem i jak się mnie postawi na ziemi to uciekam na ulicę.
12 zupa: rosołek, barszczyk, krupnik, krem z dyni z soczewicą, pomidorowa z makaronem to moje ulubione, ogórkowa, żurek - nie wiem, bo jeszcze nie jadłem hehe
12.15 spanie
Od kilku dni nie dostaję cycka w dzień, nawet zasypiam w dzień bez cycka, wszystko po to, żeby ułatwić nam życie jak będę usypiany przez babcię, ciocię, tatę, dziadka itp. Bo chyba nie muszę pisać, że do spania trzeba mnie ululać i poprzytulać :)
14, 15, 16 pobudka, nigdy nie wiem kiedy. Jeśli nie ma mamy, dajcie mi do picia wodę. Zresztą wodę zawsze muszę mieć pod ręką, musicie mi czasem o niej przypominać :)
Potem zabawa, a godzinę po obudzeniu można sprawdzić czy mam ochotę na obiadek, czasami mam i pochłaniam szybko, czasami mniej, ale to raczej wtedy jak mi nie smakuje albo mam zmasakrowane dziąsła. Potem na podwieczorek: np. owoce na talerzyku, domowy kisiel i powrót do zabawy. Uwielbiam rodzynki, granaty, melony, arbuzy, jabłka, gruszki, banany. Cytrusów nie lubię, ale to może nawet dobrze. A jeśli chodzi o obiad, to lubię makaron najbardziej z różnymi sosami, bo sam mogę to zjeść i wtedy jestem bardzo dumny. Od mięsa mnie jeszcze naciąga, bo chyba nie się zgryźć tego tylko przednimi ząbkami, więc mięso mama przemyca rozdrobnione w zupie albo w sosach. KLIK i KLIK Od niedawna rodzice starają się mnie nie zmuszać za bardzo, bo jestem na tyle duży, że wiem czy jestem głodny czy nie. Jeśli nie zjem za dużo w nocy nadrabiam :)
Ogólnie rzecz biorąc to mogę jeść już prawie wszystko. Czego NIE mogę to zaledwie kilka rzeczy, więc jeśli tylko coś mi smakuje możecie mi jak najbardziej dać :) Nie wolno mi słodyczy ehh, słodkich napojów, soków (naturalne rozwodnione z wodą jak najbardziej ;) grzybów, surowych i wędzonych ryb (żadnego suszi w tym roku hihihi), przetworzonej żywności i raczej smażonego unikam, bo mnie potem boli brzuch. Mleka od krowy nie piję, ale jeśli jest użyte jako jeden ze składników to nie ma problemu np. do naleśników albo owsianki itp.
Jedzenie to temat numer jeden, bo niestety nauczyłem się jeść przy bajkach, i rodzice mają wielką nadzieję, że nauczę się jeść bez odwracania uwagi, i że będę skupiał się na jedzeniu samym w sobie. Liczymy na wsparcie Was wszystkich, od razu ostrzegamy, łatwo nie będzie... Jeśli usłyszycie tutitu, to znaczy, że proszę o bajkę tutitu na jutubie. Do tego dokładam świdrujące spojrzenie i błagający głosik. Po kilku minutach przechodzę do bardziej efektywnego wymuszania bajki :) Jeśli nie ma ipada, wskazuję na komputer taty. Jak chowają komputer przynoszę pilota to telewizora :)
18.30-19 kolacja: kanapki albo kaszka, albo to co akurat jest
19.30 - 20 kąpiel (do drugi, trzeci dzień :)
20, 21 - zasypiania przy cycusiu nareszcie ale czasem zasypiam z tatą, więc luzik
Trochę długie to, ale będzie mama miała jak znalazł na przyszłość hehehe
Poza tym mama jest wycieńczona i serio liczy na Waszą pomoc, bo musi odpocząć, a potem się uczyć, więc brutalnie mówiąc musi się ode mnie oddalić hihihi
Jak coś nam jeszcze przyjdzie do głowy to dodamy. Tymczasem idziemy ogarniać sajgon, bo czasu niewiele, a wiele rzeczy trzeba wepchać do niewielkich walizek. Trzymajcie jutro kciuki, bo szaleje w Europie orkan Aleksandra, i trochę się boimy lecieć :(

5 komentarzy:
Antosiu, instrukcja obsługi Pacałka jest istotnie dość obszerna, ale to lepiej, bo można stosować różne warianty. Jednak wygląda mi na to, że orkan zwany Aleksandrą już dopadł wasze mieszkanie w Galway:-). Życzymy powodzenia we wkładaniu tych wszystkich rzeczy do niewielkich walizek. Ale muszą one być raczej z gumy...:-).
:)
Babcia wróciła od Kacperka teraz i czytam bloga co Antoś do babci napisał i jest instrukcja obsługi Pacałka.Postaramy się Antosiu nie zakłócić Twojego rytmu dnia.Zrobimy wszystko abyś czuł się u nas dobrze.....:-)))
Babcia Miłka już wydrukowała instrukcję i zaczyna się uczyć na razie na sucho obsługi Pacałka - przekażę tez dalej Oli i babci Krysi. Bardzo pomocna i zajmująca lektura. Czekamy na odwiedziny :)
Ajj dawno nic nie pisałem. Ale dobry manual! Może i mi się przyda kiedyś :D Z Pacałkiem cały dzień mogę przehulać, ale pierwszego śniadania mu nie zapewnię ;)
Prześlij komentarz