Na otarcie łez po przyjeździe z Polski, Irlandia oferuje nam wakacyjną pogodę. Dlatego cały weekend spędziliśmy na plaży. W sobotę udało się rodzicom trochę zrelaksować, bo był odpływ, miejsca na plaży dużo, więc siedzieliśmy z daleka od morza i bawiłem się w jedzenie piasku jak rodzice nie widzieli.
Za to w niedzielę był przypływ, plaży ubywało, więc cały czas uciekałem do wody. Efekt to trzy pary mokrych gatek (na szczęście zdążyłem się polansować w nowych portkach w niedźwiedzie), a na końcu jak gatek zabrakło to i pieluchę i bodziaka zmoczyłem.
Dlatego mama zastanawia się nad zmianą nazwy bloga na Pacałek Uciekinier. Tymbardziej, że dziś po spacerze uciekałem na ręce do cioci Sumity,bo wcale nie chciałem wracać do domu. Ale Milo zrobił się zazdrosny, jak zobaczył, że jego mama nosi mnie zamiast niego to poryczał się i mama zabrała mnie do domu.
Tak czy siak nadal mamy Polską Złotą Jesień w Irlandii, wiec nie mamy czasu na nadrabianie zaległości blogowych, bo włóczymy się poza domem.
Aha, wczoraj na plaży tata mi pokazał byki, co prawda nie było tam krów, ale mama uznaje to zaliczone.
A na koniec zdjęcie wypadku który przytrafił się podczas kąpieli w sobotę. Uwaga!!! Tylko dla widzów o mocnych nerwach, więc powiekszasz zdjęcie na własną odpowiedzialność!
PS. Nie martwcie się, mimo usilnych prób nie zdążyłem złapać, mama wyłowiła niespodziakę, jak tylko tata zrobił focię.
3 komentarze:
Ciekawe, czy Antoś zauważył, że to już nie Bałtyk, tylko Atlantyk; może poznał po tych krowiastych bykach:-). Ciągoty do zanurzania się w wodzie jak najbardziej mu jednak pozostały. Dobrze, że zabraliście sopocką słoneczną pogodę do Irlandii; to niesamowite, że o tej porze roku jest tam tak ładnie...
Trzeba korzystać ze słońca jak tylko jest.A mały uciekinier poćwiczył uciekanie do wody w Sopocie i w Galway kontynuuje:D
A jak się tak patrzę na nowe zdjęcie w czołówce blogu, to Pacałek Uciekinier wydaje mi się taki samotny... Wokół tylko morze i mewy, a Pacałeczek w dodatku idzie boso!
Prześlij komentarz