Już? Tak szybko ten tydzień zleciał? Straciłem rachubę czasu i wybaczcie, zapomniałem o blogu. Teraz to nawet nie pamiętam co robiliśmy, jedynie zdjęcia mnie ratują. Postaram się zaspokoić Waszą ciekawość tym postem, więc jeśli przynudzam, to wybaczcie.
Dni mamy wypełnione po same brzegi. Jestem już taki dorosły, że jem pięć posiłków dziennie i jem je sam! I zajmuje to poza spacerami większą część mojego dnia. Najbardziej jestem ucieszony jak lądują przede mną kanapki, kawałki warzyw a jak zobaczę nektarynkę, brzoskwinię albo arbuza to rozprawiam się z nimi w dwie minuty. [przyp. mamy Po starciu Antek versus brzoskwinia, po dwóch minutach zostaje sama pestka!] A wszystko to za sprawą nowego zęba, który już ma jakieś 3 milimetry długości. Kolejny w drodze, dlatego ostatnio mamy ciężkie dni, ale jak mama da cycka to wtedy zapominam o bólu (mama nieraz musi dać cycka co 5 minut, ale wie, że to pomaga, więc nie narzeka).
Po jedzeniu, uciekamy z domu, przeważnie na place zabaw, bo jest tam pełno dzieci i możemy się z Mają wyszaleć. Poznaję dużo rówieśników i pewnie spotkam się z nimi jak już będę w przedszkolu.
Ale i tak od rówieśników bardziej podobało mi się wejście do ciuchci, po stromym podeście wchodziłem tam i z powrotem. Przez pół godziny.
Wieczorem po kąpieli szaleję trochę "biegając" po łóżku, rozbestwiłem się przyznam i wyrzuciłem w ferworze zabawy kilka rzeczy przez okno, między innymi pojemnik Mai na szczoteczkę do zębów. Rozwalił się i nie obyło się bez łez, więc obiecałem, że jej jutro odkupię ładniejszy.
W nocy pracujemy nad tym, żebym spał w łóżeczku. Mama jak teraz nie ma miejsca (bo śpi z Mają), jest bardziej konsekwentna, więc czasem uda się, że śpię do 4 rano, ale nad ranem i tak ląduję obok mamy i wtulony w nią śpię do 9, a nieraz nawet do 10! Na czas polski to 11, ciekawe jak będzie na wakacjach w Sopocie.
Poza tym pochwalę się Wam jaką mam zdolną mamę, która po egzaminie dostała pismo z gratulacjami, bo okazało się, że napisała tak dobrze egzamin, że znalazła się w pierwszej piątce studentów z całej Irlandii!
A tata z kolei wczoraj podczas plażowania założył piankę, wziął rurkę i maskę i poszedł nurkować. A wiało tak, że mi pełno piasku wleciało do oczów, więc szybko się ewakuowaliśmy do restauracji obok. Była z nami ciocia Marysia i wujek Marcin, bo odwiedzili nas na weekend. Niestety nie zabrali Feli, bo została sprzedana dziadkom do Polski, i urzęduje nad polskim morzem.
Na koniec napiszę, że bardzo się ożywiłem na widok sąsiada z naprzeciwka. Chciałem go dziś pogłaskać, ale mama nie pozwoliła, bo jest jeszcze malutki. Ale jego mama zapowiedziała się z wizytą, bo chce się doszkolić w temacie wprowadzania pokarmów stałych, bo kolega ma 5 miesięcy. Nie pamiętam jak ma na imię, ale jest Włochem, a jego rodzice przyjechali z Turynu. Mama już sprzedała jego tacie metodę suszarki, bo bidok ma kolki i często płakunia wieczorem.
Aha, nauczyłem się robić papa, więc może niedługo pojawi się jakiś filmik.
Buziaki
A teraz kilka foci, żeby udokumentować powyższe wypociny :)
PS. Podczas naszego lotu wydarzyło się to: http://biznes.onet.pl/wideo/pijany-polak-chcial-wysiasc-podczas-lotu,152178,w.html Pan miał niezłą śrubę faktycznie, bo zamiast Antek mówił do mnie Kajtek :)
3 komentarze:
:) babcia tez nadrobiła zaległości i pooglądała wszystkie filmiki hurtem :) śmiejąc się prawie cały czas - filmiki można podsumować "wielkie żarcie" ;)) ale zabawy i wycieczki też są super. Chyba trochę się smutno zrobi jak Majka wróci. Buziaki dla wszystkich
Ależ Antoś się szybko rozwija! Dwa i pół tygodnia zaledwie minęło, jak od nas wyjechał, a już "wydoroślał" i nabył nowe umiejętności. A jakie minki robi! Znakomite zdjęcia, a to ze zjadaną błyskawicznie przez Pacałka nektarynką to rewelacja(jeszcze w dodatku na koszulce ma napis mówiący, jaki jest głodny). Z pewnością w tym jego rozwoju pomaga obecność Mai, która się nim zajmuje i ładnie z nim się bawi, a i nie bez znaczenia w tym względzie są urozmaicone place zabaw. Bardzo ładnie wygląda rodzinka młodych Mizgałów na zdjęciu przy stoliku w restauracji nad oceanem. Wielkie gratulacje dla Ilonki za tak dobry wynik bardzo trudnego egzaminu, wysokie miejsce w rankingu i otrzymaną pochwałę, a to wszystko przy tak intensywnym zajmowaniu się wychowaniem Antosia i opieką nad nim. Antoś, słusznie jesteś dumny ze swojej Mamy, która w dodatku uczy jeszcze inne, międzynarodowe mamy, jak opiekować się należycie ich szkrabami!
Chciałam to samo Antoś napisać co Twój dziadek TONY ale mój mąż mnie uprzedził.Wiem co to znaczy uczyć się czy pracować i wychowywać dzieci ,wszystko to trzeba pogodzić ale da się,bo dochodzi do tego dobra energia od dzieci i męża, i efekty są, gratulacje dla mamy Antosia.
Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia w Sopocie:-))))
Prześlij komentarz