Festiwal w Galway trwa przez dwa tygodnie. Oprócz koncertów, wystaw i teatru jest pełno ulicznych artystów. Dziś kilku podziwialiśmy. Najfajniejszy był ten ze skrzypcami na linie, a na drugim miejscu czerwona piłka, która pojawia się w różnych miejscach w mieście.
Poza tym wyszedł mi kolejny ząb - górna jedynka (na razie jedna, więc będę wyglądał super śmiesznie z jedną jedynką, no chyba, że druga nadrobi wkrótce). No ale z racji tego zęba moje rozszerzanie diety przyspieszyło. Wcinam już sam melona, nektarynki, banana (i nie wyrzucam na ziemię, bo znalazłem dla nich inne zastosowanie). Dziś zjadłem jajecznicę z rogalem co mama upiekła, na obiad zupę kalafiorową i kurczaka z selerem. I gryzę sam :) mniam
A nasze zabawy z Mają są coraz ciekawsze. Dziś Maja bawiła się w kurierkę, a wczoraj w hydrauliczkę, a ja jej w tym wtóruję.

2 komentarze:
W Galway nie można się nudzić! Antoś wyraźnie zafascynowany festiwalem, paluszek w buzi i dołeczek w policzku... A Maja odważnie wozi go w wózku pod olbrzymią czerwoną piłką i nie tylko. Podoba mi się zabawa w kuriera; chętnie byśmy otrzymali tę przesyłkę, co stoi w pudełku:).
Tak tak babcia Irenka też zbierała pudełka i pakowała dwie paczki dla Antosia do Galway.Już są gotowe dziadek pięknie wydrukował adres i tylko kurier ma ich odebrac.A ząbki Ci ładnie wychodzą jest trzeci za nie długo będzie następny.I pomogą Ci w jedzeniu i smakowaniu pyszności które mamusia Ci gotuje****
Prześlij komentarz