W sobotę pojechaliśmy na farmę dyni, ale jak mieliśmy wysiadać, okazało się, że Franek śpi, a że drzemki w aucie ma krótkie postanowiliśmy pojechać kilka kilometrów dalej zwiedzić XV wieczny zamek w miejscowości Kinvara. Niestety Franek nie miał zamiaru się budzić, więc mama została z nim w aucie, a my z tatą wyruszyliśmy na zwiedzanie.
W drodze powrotnej znów zatrzymaliśmy się na farmie dyni, ale tym razem to spałem ja, więc mama szybko wyskoczyła, upolowała piękną dynię i wróciliśmy do domu.
Wieczorem z tatą wydrążyliśmy dynię i zapaliliśmy świeczkę, nie, żeby jakoś specjalnie nas Haloween ruszało, ale dlatego, żeby mi zrobić frajdę.
A przy okazji ulubiony kawał rodziców w tym miesiącu:
- Mamo, mamo! Czy mogę się przebrać na Halloween?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo to nie jest polskie święto, Brajanku.
hehe
4 komentarze:
Tak to prawda rodzice mają rację, ze Halloween to nie polskie święto.
U nas w Polsce w tym roku też są pochody w dzień Wszystkich Świętych ale uczestnicy
przebierają sie za swojego św. lub innego.Zarówno Antoś jak i Franuś lub tata Marcin
mają wspaniałych swoich świętych mama też. Ale z takiej pięknej dyni to można wspaniałą zupę zrobić.... he he.
Zamek Dunguaire wygląda bardzo tajemniczo, a jego otoczenie jeszcze potęguje to wrażenie... Dobrze, że przy okazji wyprawy na farmę dyni udało się chociaż połowie rodziny go zwiedzić:-). Sama zaś dynia wygląda imponująco po wydrążeniu. A kawał świetny, Antosiu; mam nadzieję, że tych Brajanków w polskich rodzinach nie ma zbyt wielu:-).
Byliśmy tam z Georgem w drodze na mohery ;) pięknie zwłaszcza chałupki pokryte słomą :)
Prześlij komentarz