Po raz drugi wybraliśmy się na wycieczkę do Parku Narodowego w Connemarze KLIK. Tym razem trudniejszy fragment trasy przemierzałem nie w nosidełku, tylko na ramionach wujka. Tym razem nie było kozo sarny o którą wtedy spierali się rodzice, tylko koniki i osiołki. I tym razem nie posilałem się mlekiem na szlaku, tylko soczkiem z rurką. Cała reszta bez zmian: cudowne krajobrazy, dzika przyroda, ryby i owoce morze na obiad i drzemka w aucie. Nawet udało się zrobić zdjęcie na tej samej ławce co kiedyś. Nieźle urosłem przez ten rok z hakiem prawda? KLIK
A jeśli chodzi o wujka, to jego poziom energii to coś co lubię najbardziej. Skakanie, wygłupy, noszenie i podrzucanie plus spycharka CAT którą mi podarował to najlepsze wspomnienia mijającego tygodnia :)
Kończę i wracam do rosołu, a potem idziemy do mamy Milo, bo miała urodziny i idziemy jej podarować piękną ceramikę z Bolesławca, którą mama znalazła wczoraj w Galway w sklepie! :)
PS. Post sponsorowany jest przez mój super-wypasiony-globtorterski plecak od dziadków M. :)
A haha, super było. Antoś jest najcudniejszym cudem. Wielkie dzięki za wszystko!
OdpowiedzUsuńO dziekujemy za nowy wpis na blogu.Urosłeś Antosiu i to bardzo i jesteś teraz taki prawdziwy turysta i pewno w tym plecaku niosłeś sobie ten soczek co popijałeś na szlaku, ślicznie wyglądasz cieszymy się bardzo.Ten nowy wujek to z Tobą ćwiczył podnoszenie ciężarów......haha.
OdpowiedzUsuńFajna zabawa i tyyyyle wrażeń:-)))
Antoś, urosłeś zdecydowanie, i jak babcia Irenka pisała w poprzednim poście, jesteś teraz mężczyzną prawdziwym takim:-). A ponad rok temu to akurat byłeś ludzikiem Michelina, co oczywiście też dodawało Ci wiele uroku. Ależ ten park narodowy w Connemarze jest piękny! I Wy wszyscy pięknie w nim wyglądacie. Zdjęcia jak z pocztówek reklamowych:-). Wycieczka pewnie męcząca, co widać po głębokim śnie w foteliku w aucie, ale warto było! Jesteś bardzo dzielny, że to wytrzymałeś. Podziękuj rodzicom za wycieczkę, a my dziękujemy globtroterskiemu plecaczkowi za sponsorowanie posta:-).
OdpowiedzUsuńkurcze fajnie tam macie. moze pogoda nie zawsze ciekawa ale ile miejsc fajnych. Antek wyglada jak przewodnik :) wlasnie jem bób, ale przypomniała mi sie zupa rybna, ktora jedlismy w ukrytej chatce w drodze na klify i jak do tej pory, byla to najsmaczniejsza zupa rybna jaką jadlam (bo oprocz tej to jadlam nad naszym morzem, ale tej irlandzkiej nie dorówna) :)
OdpowiedzUsuńLadne są tam gory w Irlandi, wczoraj ciocia Asia przyslala zdięcia z wulkanu Bromo
OdpowiedzUsuńzwiedza go i podziwia.Jak wroci to nam pokaże wicej filmikow i zdięc ze swojego pobytu tam.
A Tobie Antosiu życzę jeszcze więcej takich wycieczek jak ta....papa>3
Connemara ładna, nazwa też. Dread Zone Pasta - nowa knajpa z włoskim jedzeniem dla rastafarian - załóżcie taką ;)
OdpowiedzUsuń